Tegoroczny Open'er miał wyjątkowy line-up. Niestety festiwal częściej wspomina się przez pryzmat niekorzystnych umów finansowych, w które wciągano festiwalowiczów rejestrujących opaski płatnicze.
Tegoroczny Open'er miał wyjątkowy line-up. Niestety festiwal częściej wspomina się przez pryzmat niekorzystnych umów finansowych, w które wciągano festiwalowiczów rejestrujących opaski płatnicze. Fot. Jan Rusek / Agencja Gazeta

Tegoroczny Open'er Festival w Gdyni był spektakularny pod każdym względem. Wyjątkowe było zagęszczenie gwiazd, nigdy w Babich Dołach nie bawiło się aż tyle osób. Wyjątkowe były też płatności na imprezie. Z obiegu całkowicie zniknęły kupony, które zastąpiły płatności zbliżeniowe dokonywane kartami, telefonami i specjalną opaską. I zdaje się, że to o tym ostatnim będzie głośno dłużej niż o line-upie festiwalu...

REKLAMA
Opaski w roli gwiazd...
Open'er Festival 2016 to była kolejna impreza, przy której organizatorzy z Alter Art współpracowali z MasterCard. To ta firma od lat zapewniała, by na terenie festiwalu nie było w obiegu zwykłej gotówki. Królowały festiwalowa waluta w postaci kuponów i płatności kartami. W tym roku postanowiono jednak pójść z duchem czasu i postawić już tylko na nowoczesne metody płatności zbliżeniowych.
Za transakcje dokonywane w food truckach, czy festiwalowych sklepikach płaciło się jednak nie tylko kartami lub telefonami, ale także specjalną opaską, którą wcześniej należało doładować gotówką niczym kartę pre-paid. Brzmi jak sposób na zabłyśnięcie innowacjami przed konkurencją i uprzyjemnienie dobrej zabawy festiwalowiczom. Niestety w praktyce okazało się to wszystko receptą na potężne kłopoty wizerunkowe.
I nie chodzi tylko o to, że opaskowy system płatności okazał się pełen błędów i zawieszał się w trakcie Open'era. Przez co gadżet zaczął kojarzyć się raczej z frustracją, a nie przyjemnością. No, ale to, że nowe technologie rodzą się w bólach, można jeszcze wybaczyć. Znacznie większych problemów MasterCard namnożyło sobie jednak czym innym.
Dopiero kilka dni po festiwalu jego uczestnicy na dobre wczytali się bowiem w warunki, na jakich korzystali z opasek. Szczególnie ci, którzy ulegli namowom organizatorów i MasterCard, by wykorzystać gadżety w pełni i dokonać ich szybkiej rejestracji. Zachęcał do tego fakt, iż umożliwiało to transakcje powyżej 100 zł, które przecież nie są rzadkością choćby przy festiwalowych barach. Do tego oferowano przedłużenie działania całkiem fajnego gadżetu na kilka lat. Tylko z zarejestrowanej opaski można też odzyskać środki, których nie wydano na festiwalu.
Ofiary drobnego druku
Tyle marketingu, czas na twardą ekonomię. Kto uległ reklamom i urokowi innowacyjnej opaski płatniczej i zbyt pobieżnie dokonał jej rejestracji, ten mógł nie zauważyć, że zobowiązał się, iż będzie za nią płacił 1 zł miesięcznie i zgodził się na wysokie opłaty za wypłatę z bankomatu (15 zł) i sprawdzenie salda (5 zł). Nie jest oczywiście tak, że z tej mało korzystnej oferty nie można już zrezygnować, ale wiąże się to z opłatą w wysokości 30 zł.
Oczywiście, można zgodzić się z tymi, którzy przebąkują teraz pod nosem, że "na biednych nie trafiło". Bo przecież bywalcy Open'era to głównie "bananowa młodzież", a do tego pewnie rejestrowali się tylko ci, co chcieli szastać pieniędzmi.
Tylko, że to nie tyle historia o pokrzywdzonych festiwalowiczach, co o uczciwości rynku finansowego. MasterCard w prostacki wręcz sposób reklamowało jako darmową usługę, która w rzeczywistości jest bardzo niekorzystna. Bo 15 zł za wypłatę z bankomatu to jednak dużo nawet dla kogoś, dla kogo problemem nie było wydanie kilkuset złotych na najdroższy nawet bilet na Open'era.
Co więcej, wszystko to działo się w warunkach stanowczo niesprzyjających analizowaniu ofert finansowych i podejmowaniu w pełni świadomych decyzji. Wygląda to trochę na polowanie na klienta młodego i wyluzowanego. Czyli mówiąc wprost: niedoświadczonego i mogącego decydować się na zawarcie umowy po paru piwach. Takiego, dla którego drobny druk regulaminu w przerwach między koncertami to nic wartego uwagi.
Tymczasem tym drobnym drukiem napisano nie tylko, że opaska darmowa jest w zasadzie tylko z nazwy. Z tej lektury można też dowiedzieć się, że MasterCard zaryzykowało wizerunek własny i organizatorów Open'er Festival dla Grupy Intercash. Tak naprawdę to z nią festiwalowicze zawarli umowę na opaski. Do niej mogą zwracać się więc o rozwiązanie umowy i z nią się spierać o ewentualne wprowadzenie w błąd.
Muszą jeszcze tylko doczytać, że jest ona zarejestrowana na Wyspie Man. I wszelką korespondencję, a tym bardziej pozwy należy kierować na tamtejszą pocztę i do sądów. Warto też pamiętać, że choć na wyspie głową państwa jest brytyjska Elżbieta II, to nie należy ona ani do terytorium Wielkiej Brytanii, ani tym bardziej Unii Europejskiej. I dlatego jest tak atrakcyjna dla przedsiębiorców robiących tego typu interesy.
MasterCard przyznaje się do błędu
Już po publikacji materiału otrzymaliśmy odpowiedzi na kluczowe w tej sprawie pytania zadane MasterCard.
Bartosz Ciołkowski
dyrektor generalny polskiego oddziału MasterCard Europe:

Zgodnie z regulaminem, wręczanym festiwalowiczom wraz z opaską, rejestracja opaski płatniczej pozwala na realizowanie płatności powyżej 100 zł i przedłużanie jej ważności po festiwalu (nawet na 3 lata), co jest kluczowe z punktu widzenia wszystkich, którym po zakończeniu festiwalu pozostały środki płatnicze na opaskach. Dlatego, w związku z wątpliwościami dotyczącymi opłat regulaminowych w pierwszej kolejności namawiamy użytkowników do wykorzystania zgromadzonych na opaskach środków do 30 lipca poprzez dokonywanie nimi płatności w punktach handlowych wyposażonych w terminale zbliżeniowe. Wtedy nie będą oni ponosić żadnych kosztów wynikających z użytkowania opasek. Od 31 lipca będzie naliczana opłata 1 zł miesięcznie (naliczana ostatniego dnia miesiąca).

Opłat nie będzie, ale tak naprawdę umową festiwalowicze nadal będą związani... - Zdajemy sobie sprawę z faktu, że Regulamin korzystania z opasek płatniczych mógł być niewystarczająco klarowną i dostępną informacją na temat kosztów korzystania z opaski po zakończeniu imprezy – za co przepraszamy. Dlatego między innymi za pośrednictwem kanałów społecznościowych oraz e-mailowo i telefonicznie wyjaśniamy wszystkim zainteresowanym, jak mogą wykorzystać pozostałe środki z opasek bez ponoszenia jakichkolwiek dodatkowych opłat - kontynuuje Ciołkowski.
Czy w ten sposób MasterCard nie przyłożył ręki do zrażenia młodych ludzi do innowacji w finansach? - Według naszej opinii uczestnicy festiwalu są grupą niezwykle otwartą na innowacyjne rozwiązania i nowinki technologiczne. Współpracujemy z organizatorami festiwali od lat i chcielibyśmy przypomnieć, że to właśnie na festiwalach upowszechniane były płatności zbliżeniowe, które obecnie są standardem w Polsce – połowa transakcji, bez względu na kwotę, jest dokonywana właśnie zbliżeniowo - odpowiada dyrektor generalny polskiego oddziału MasterCard Europe.
Zdaniem Bartosza Ciołkowskiego, wielu festiwalowiczów pozytywnie przyjęło to rozwiązanie płatnicze. - Przyznajemy, że zabrakło z naszej strony jasnej i łatwo dostępnej informacji, jak wyglądają zasady korzystania z opasek po zakończeniu imprezy. Za to przepraszamy. Dlatego od zakończenia festiwalu dokładamy wszelkich starań, by we wszystkich kanałach kontaktu z użytkownikami opasek (kanały social media, telefon, e-mail), intensywnie informować o tym, jak wykorzystać pieniądze, które są wciąż na opaskach, a jednocześnie uniknąć kosztów - podkreśla po raz kolejny.