
– Zagraniczni przywódcy będą pytać o Trybunał Konstytucyjny w Polsce, tak jak pytają o prawa człowieka w Chinach – stwierdził Andrzej Olechowski w rozmowie z Tomaszem Lisem. Były minister spraw zagranicznych dodał, że ostatnie uwagi Baracka Obamy wpłyną także na relacje inwestorskie.
REKLAMA
– W wymiarze politycznym oznacza to, że każdy przywódca, który odwiedza Polskę będzie rozmawiał na ten temat – stwierdził w programie „Tomasz Lis.” Andrzej Olechowski mówiąc o konsekwencjach wypowiedzi prezydenta Baracka Obamy na temat Trybunału Konstytucyjnego. Były szef polskiej dyplomacji stwierdził, że przypomina to sytuację w Chinach, gdzie polityczni goście czują się w obowiązku poruszyć kwestię praw człowieka.
Andrzej Olechowski dodał, że słowa amerykańskiego prezydenta prawdopodobnie odbiją się na naszej gospodarce. – To przyniesie wymierne straty gospodarcze – stwierdził. Według rozmówcy Tomasza Lisa, obserwujący sytuację inwestorzy odbiorą to jako sygnał, że sytuacja polityczna jest niestabilna i wstrzymają się z inwestycjami w Polsce.
Zapytany o to, co zrobiłby jako doradca prezydenta Dudy, Olechowski stwierdził, że niewiele mógłby zrobić w takiej sytuacji. – Przyjął pewną linię i wiadomo, co zrobi – wyjaśnił. I dodał, że mógłby mu co najwyżej podpowiedzieć, kiedy robi krzywdę Polsce.
Według Andrzeja Olechowskiego, prezydent Duda jest "mistrzem owijania w bawełnę", który postawiony w niewygodnej sytuacji rozwodzi się na nieistotne tematy. Gość Tomasza Lisa dodał, że jako doradca prezydenta, jakiego chciałby widzieć na tym stanowisku, mógłby w tej sytuacji powiedzieć tylko, że jak najszybciej doprowadzi tę sytuację do końca, zgodnie z opinią Komisji Weneckiej.
– Prezydent Duda wielu Polakom się podoba. Podoba się jego profil, sylwetka, to jak mówi. Natomiast jest w konflikcie z konstytucją i nie działa dziś na rzecz reputacji Polski za granicą, oraz utrwalenia instytucji demokratycznych w Polsce – podsumował.
