Rozumiem Tomasza Zimocha, ale on nie zrozumie mnie. Nie przypominam sobie, żeby on kiedykolwiek miał na sobie koszulkę z orłem, żeby kiedykolwiek grał w takiej koszulce, więc nie przypuszczam, żeby wiedział, co to znaczy, jakie to uczucie. Nie mam nic przeciwko temu, niech grają, ale nie w reprezentacji narodowej. Ja nigdy na żadne ustępstwa nie pójdę. Tak samo dzisiaj. To nie jest reprezentacja narodowa, to nie jest moja reprezentacja.

REKLAMA
Nigdy nie zgodzę się na to, żeby reprezentował mnie przestępca (Łukasz Piszczek), czy inne "Farbowane Lisy", którzy nie znaleźli miejsca w reprezentacji Francji, czy Niemiec. Boenisch, Polański, oni zabierają koszulki w naszej reprezentacji. Tę reprezentację można nazwać kadrą Smudy, Laty i PZPN-u, ale nie Polski.
I żebyście mnie dobrze zrozumieli, ja szanuję Lewandowskiego, Błaszczykowskiego i innych dobrych piłkarzy, ale niestety ta łyżka dziegciu wystarczająco psuję całą beczkę miodu.