
Na koncie przedstawiającym się jako oficjalny profil Iwanny Kłympusz-Cyncadze pojawił się post, obciążający winą za istnienie obozów zagłady Polaków. Czy to przykład nieprawdopodobnej ignorancji historycznej? A może to odbiorcy są ignorantami? Przeczytajcie jak było naprawdę.
REKLAMA
„Polacy ze swoimi Auschwitz i Treblinką to ostatnie osoby, które mogą oskarżać nas o ludobójstwo” - taki wpis pojawił się na Twitterze. Widnieje nad nim nazwisko Iwanny Kłympusz-Cyncadze, a obok widnieje podobizna wicepremier Ukrainy. Wszystko niedługo po tym jak prezydent Petro Poroszenko oddał w Warszawie hołd ofiarom zbrodni wołyńskiej.
Treść wiadomości trafiła na usta wielu osób zainteresowanych sprawą, błyskawicznie wywołując oburzenie. Nie weryfikując jego autentyczności opublikował go portal PolskaSuwerenna.pl. W czym problem? Kłympusz-Cyncadze nigdy nie napisała tego postu.
„Nigdy, w żadnych okolicznościach, nie mogłabym powiedzieć takich bzdur” – napisała w oświadczeniu. Jak dodała, nie wie kto zyskuje na antagonizowaniu Polaków i Ukraińców, ale, jej zdaniem, wszystko wskazuje na moskiewską wojnę hybrydową.
– Taka wiadomość najlepiej świadczy o odbiorcach, którzy ją przekazali dalej. Kierując się nie rozsądkiem, a emocjami przekazywali ją dalej, nie sprawdzając jej autentyczności. Nie wierzę, aby akurat ta wiadomość mogła wpłynąć na stosunek Polaków do Ukraińców. Tu nie chodzi o zmianę czyjegoś nastawienia, ale o utrwalenie poglądów niewielkiej grupy ludzi – mówi dr Igor Lyubashenko politolog SWPS.
Niezależnie od tego czy wpis jest żartem cywilnego internetowego trolla, czy, jak sugeruje wicepremier, częścią politycznej strategii, jego celem było wyłącznie włożenie kija w mrowisko. Biorąc pod uwagę, że nabrał się nawet internetowy tytuł, podający się za niezależne media - autor odniósł sukces.
Napisz do autora: mateusz.albin@natemat.pl
