Chris Williams na trasie Tour de Pologne
Chris Williams na trasie Tour de Pologne Fot. ©TDW Sport

– To był niesamowity wyścig – na mecie ostatniego etapu Tour de Pologne to zdanie w rozmowach z polskimi dziennikarzami padło pewnie kilkadziesiąt razy. Wiadomo – niezależnie od wrażeń, z jakimi zjeżdża się z trasy, organizatorom wypada podziękować. Kiedy jednak Tour podsumowuje tymi słowami Vassili Davidenko, trener Team Novo Nordisk, wiadomo, że nie przemawia przez niego zwykła grzeczność. Jego drużyna zakończyła właśnie udział w swoim pierwszym wyścigu klasy Pro Tour, co dla grupy z zaledwie czteroletnim stażem samo w sobie jest dużym osiągnięciem. Dla Teamu Novo Nordisk tym większym, że wszyscy jadący w niej kolarze zmagali się z dodatkowym przeciwnikiem – cukrzycą.

REKLAMA
– Druga część wyścigu była bardzo wymagająca. Zmagaliśmy się z ekstremalną pogodą. Z drugiej strony, nikt przecież nie gwarantował słońca i upałów – próbował żartować Davidenko, ale fakt, że szósty etap rywalizacji odwołano, a całość wyścigu przetrwała dwójka kolarzy Teamu Novo Nordisk mówi sam za siebie. – Nie tylko naszą drużynę tak przetrzebiło. Pogoda była taka sama dla wszystkich, chyba żaden team nie dojechał na metę w pełnym składzie – dodaje.
Jego słowa potwierdza Stephen Clancy – zawodnik, który rywalizację musiał zakończyć po 5 dniach. – Było bardzo, bardzo ciężko. Pogoda plus wymagające trasy sprawiły, że ciało zaczęło odmawiać posłuszeństwa. To zdecydowanie najbardziej ekstremalny wyścig, w jakim brałem udział – przyznał Clancy.
logo
Stephen Clancy Fot. ©TDW Sport
Perfekcyjna organizacja, maksymalna ekspozycja
Pomijając ekstremalne warunki pogodowe, zarówno Davidenko, jak i Clancy byli pod wrażeniem organizacji wyścigu. – Na każdym etapie witały nas tłumy. Nie mogłem w to uwierzyć. Nawet przejeżdżając przez najmniejsze wioski, widziałem stojących na trasie kibiców. Szczerze? U mnie w Irlandii nie znaleźlibyście nikogo, kto w taką pogodę wyszedłby z domu – przyznał.
– Byliśmy pod dużym wrażeniem. W Tour de Pologne jeździłem jako zawodnik, teraz wracam jako trener i widzę, jak z roku na rok impreza się rozrasta. Robi się z niej takie mini-Tour de France – właśnie ze względu na perfekcyjną organizację i doping na trasie. Wszędzie gdzie jechaliśmy, czekało na nas mnóstwo kibiców. Zgotowali nam naprawdę gorące przywitanie – zachwycał się Davidenko. Dla Teamu Novo Nordisk duże zainteresowanie imprezą jest podwójnie ważne. Im więcej osób zacznie bowiem rozpoznawać biało-niebieskie koszulki z charakterystycznym bykiem w logo, tym więcej przestanie myśleć o cukrzycy jak o linii wyznaczającej koniec jakichkolwiek przygód ze sportem.
– To, co robią ci chłopcy, jest niesamowite. Jestem z nich bardzo dumny – podsumował swoich zawodników trener. – Cukrzyca nie jest żadnym przeciwwskazaniem do uprawiania sportu. Wręcz przeciwnie. Fakt, że jako zawodnicy muszą radzić sobie z dodatkowym wyzwaniem, jakim jest choroba, będzie procentować nawet po zakończeniu kariery. Moi zawodnicy mają bardzo dużo samodyscypliny, są dzięki temu silniejsi – stwierdził Davidenko.
logo
Charles Planet Fot. ©TDW Sport
Obecność ekipy Novo Nordisk w Tour de Pologne przyniosła wymierne korzyści również kibicom. W specjalnej strefie na krakowskim Rynku Głównym, którą przy okazji takich imprez dominują stoiska z pamiątkami i kolarskimi gadżetami, pojawił się również namiot Novo Nordisk, gdzie pod okiem wolontariuszy można było zbadać cukier. – Nie, kibice raczej nie boją się igieł – śmieje się jedna z koordynatorek akcji. – Badają się chętnie, ale rzadko kiedy biorą ulotki. A szkoda, bo o cukrzycy raczej zbyt dużo nie wiedzą – podsumowuje.
„Duży” Tour de France czeka
– Bardzo dużo się tutaj nauczyliśmy – podsumował Davidenko. – Jesteśmy jeszcze młodą drużyną, nie mogę powiedzieć, że czujemy się całkowicie pewni siebie rywalizując z najlepszymi drużynami świata. Widzę jednak, że dajemy radę – próbujemy ucieczek, sprintów. Nie uważam więc, że taki wyścig jest poza naszym zasięgiem – stwierdził, dodając jednak, że istotnym czynnikiem mającym wpływ na wyniki teamu jest wiek jego zawodników: – Są bardzo młodzi, dopiero się uczą startów w takich imprezach. Zaczynają rozumieć, że sukces osiąga się, wdrażając odpowiednią strategię i osiągając kolejne cele – dodał Davidenko.
Celem długoterminowym dla Teamu Novo Nordisk jest uzyskanie kwalifikacji do Tour de France 2021. Jak realne jest to marzenie? – Wydaje się, że na przygotowania mamy jeszcze dużo czasu. Pięć lat w sporcie to jednak nie aż tak długo. Wszystko zależy od tego, czy na przestrzeni kolejnych dwóch lat uda nam się poszerzyć skład. Dzisiaj jednym z naszych najlepszych kolarzy jest Javier Megias. Jeśli za dwa lata będziemy mieć takich Javierów czterech lub pięciu, będę mógł z całą pewnością powiedzieć: tak, jesteśmy w stanie pojechać w Tour de France – podsumował trener.

Artykuł powstał we współpracy z Team Novo Nordisk.