Tłum kibiców na Stadionie Narodowym
Tłum kibiców na Stadionie Narodowym Małgorzata Kujawka / AG

Impreza masowa jaką jest Euro 2012 to nie tylko okazja do dobrej zabawy, ale też niebezpieczeństwo. Tłum w strefie kibica czy na stadionie może być niebezpieczny. W mediach nie brakuje doniesień o stratowaniu kogoś na koncercie lub podczas imprezy sportowej.

REKLAMA
Podczas piątkowego meczu otwarcia Euro 2012 Strefy Kibica przeżywały prawdziwe oblężenie. Jak szacują policjanci w tej warszawskiej bawiło się ponad 100 tysięcy ludzi. Przy punktach dystrybucji napojów rozgrywały się dantejskie sceny. Jeśli ktoś chciał się ochłodzić piwem musiał najpierw odstać 30 minut w kolejce po specjalne żetony, później czekała go ponad godzina w kolejce do baru. Zdenerwowani ludzie napierali z taką siłą, że stewardzi z trudem powstrzymywali lady przed przesunięciem.
- Tutaj działa po prostu podwyższona adrenalina - mówi naTemat doc. Ewa Pietrzyk-Zieniewicz, psycholog społeczny z Uniwersytetu Warszawskiego. - Co więcej ona jest zaraźliwa i rozlewa się po tych ludziach. Kiedy jesteśmy w takim tłumie czujemy przypływ tej rosnącej w nas wściekłości. To wyciąga z nas ukryte pokłady wściekłości. Każdy z nas działa przecież pod dużą presją i w takim tłumie ona się uzewnętrznia. Wystarczy mała iskra na proch - 2-3 osoby, które wykrzykują jakieś hasła - dodaje badaczka.
Często w takim tłumie są tzw. "porządni obywatele". Agresja, którą każdy z nas w sobie tłumi znajduje w takim tłumie ujście.
Dlaczego spokojni z reguły ludzie w tłumie tracą panowanie nad sobą i zachowują się zupełnie nieracjonalnie? Psychologowie społeczni przypominają, że tłum to nie tylko prosta suma jednostek, które się nań składają, ale zupełnie nowy twór, który działa na swoich zasadach. Człowiek traci swoją osobowość i poddaje się dyktatowi najsilniejszych jednostek, staje się taki jak przywódca tłumu. Ale jeszcze bardziej niebezpieczne jest to, że taka masa ludzka jest całkowicie nieobliczalna.
Katarzyna Parafińska
W pracy " Pseudokibice jako tłum niszczycielski"

Po odśpiewaniu patriotycznej pieśni o charakterze religijnym tłum może nagle rzucić się na (wyimaginowanego lub nie) wroga albo zacząć niszczyć wszystko dookoła pod wpływem podniecenia i emocji. CZYTAJ WIĘCEJ


Myślenie kategoriami "czarne-białe" to jeden z podstawowych powodów wszczynania przez tłum zamieszek. Dla nich kibic przeciwnej drużyny to po prostu wróg, nie ma znaczenia, że może mieć poglądy bardzo podobne do naszych - ma szalik przeciwnika, to wystarczy. Dlatego też Polacy boją się tłumów podczas Euro. Jak wynika z badań Komendy Głównej Policji to zagrożenie jest na trzecim miejscu ich listy.
Ale zagrożenia ze strony tłumu czekają na nas nie tylko na stadionach czy w strefach kibica. Wszyscy pamiętamy tragiczną w skutkach Love Parade w Duisburgu. Dwa lata temu tłum stratował 21 osób, ponad 300 zostało rannych. Wtedy zdecydowano, że to była ostatnia taka impreza. Duże niebezpieczeństwo niesie też ze sobą udział w najważniejszych uroczystościach religijnych muzułmanów. Z reguły odbywają się one w historycznych obiektach, które nie są przystosowane do przyjęcia od kilkudziesięciu tysięcy do nawet kilku milionów osób. W zeszłym roku na Mali zginęło 36 osób świętujących rocznicę urodzin Mahometa. Jeszcze bardziej tragiczne w skutkach były uroczystości hadżidżu w pobliżu Mekki w 2004 roku. Wtedy na śmierć stratowano aż 244 pielgrzymów.
- Jeśli stoi się w takim tłumie to trzeba go po prostu opuścić - podaje receptę doc. Pietrzyk-Zieniewicz. - Tutaj nie pomogą nic żadne apele słowne, bo taki tłum nie słucha prawie nikogo.