Hanna Gronkiewicz-Waltz oburzona pomysłem zaproszenia powstańców do MON.
Hanna Gronkiewicz-Waltz oburzona pomysłem zaproszenia powstańców do MON. Fot. Screen/TVN/Fakty po Faktach

Burza wokół apelu smoleńskiego i obchodów Powstania Warszawskiego, którym miałby towarzyszyć, nie milknie. Dziś szef MON ma się spotkać z powstańcami, choć raczej mało prawdopodobne, by któryś z nich na tym spotkaniu się pojawił. W bardzo ostrych słowach do pomysłu Antoniego Macierewicza, odniosła się też Hanna Gronkiewicz-Waltz. Jej zdaniem ministrowi naprawdę nie przystoi, żeby wzywać powstańców do siebie. – Na co? Na dywanik? Czy żeby prać mózg im, żeby nimi manipulować? – mówiła w "Faktach po Faktach".

REKLAMA
Prezydent Warszawy wyraziła ogromne zdziwienie, że MON mógł takie spotkanie zaproponować. Lub – jak to ujęła – wezwać powstańców do siebie. – Jeśli minister obrony narodowej chciał z nimi porozmawiać, to jednak powinien przyjść do siedziby np. powstańców. To są osoby, które mają dziś między 85 a 90 lat – mówiła.
Hanna Gronkiewicz-Waltz

To są ludzie którzy mają trzeźwy umysł, co było widać w jednym z wywiadów w przypadku pani wiceprzewodniczącej związku powstańców. W związku z tym, co? Wytłumaczy im, że nie wiedzą w czym brali udział. Że w katastrofie smoleńskiej tak samo tam polegli, jak się upiera, jak ci którzy zginęli w Powstaniu Warszawskim. Czytaj więcej

Zachowanie MON uznała za niegodne, a nawet podłe. Zupełnie nie na miejscu. Pierwsze i ostatnie słowo powinno należeć do powstańców. To jest ich święto. – Zaszczytem dla wojska i dla ministra obrony narodowej powinna być asysta wojska podczas rocznicy Powstania Warszawskiego – powiedziała.
Kilka dni temu pisaliśmy, że powstańcy nie zamierzają przyjść na spotkanie w MON. – Wszystko, co mieliśmy do powiedzenia w tej sprawie już zostało powiedziane – odpowiedzieli kombatanci. Przeciwko apelowi smoleńskiemu podczas obchodów rocznicy Powstania Warszawskiego opowiedziała się też Marta Kaczyńska.