Przedsiębiorcy już próbują zrekompensować sobie koszty podatku handlowego.
Przedsiębiorcy już próbują zrekompensować sobie koszty podatku handlowego. Fot. Anna Jarecka / AG

Podatek handlowy to jedno ze źródeł finansowanie programu 500+. Kiedy go wprowadzano, politycy PiS zapewniali, że nie wpłynie to wzrost cen w sklepach. Ale Stokrotka, jedna z popularnych sieci sklepów spożywczych, właśnie poprosiła dostawców o dodatkowy rabat, który ma jej zrekompensować podatek.

REKLAMA
"Jeśli chodzi o podatek od sklepów wielkopowierzchniowych to groźby, że wzrosną ceny są nieuzasadnione (...) Nie ma również obaw, że spadną ceny dla dostawców" – przekonywał szef Komitetu Stałego Rady Ministrów Henryk Kowalczyk. To było w listopadzie 2015 roku, kiedy Prawo i Sprawiedliwość robiło pierwsze podejście do podatku handlowego.
Ostatecznie ustawa weszła w życie z kilkumiesięcznym opóźnieniem, choć nadal przy zapewnieniach, że klienci ani dostawcy tego nie odczują. Tymczasem sieci sklepów już próbują zrekompensować sobie straty wywołane przez podatek. Sieć sklepów Stokrotka poprosiła swoich dostawców o dodatkowy rabat – napisał na Twitterze Piotr Miączyński z "Gazety Wyborczej".
Obniżenie cen o 1,4 procent ma wyrównać ubytki wywołane przyjętym przez większość PiS podatkiem handlowym. Jak pisaliśmy w naTemat część handlowców chce walczyć z podatkiem na arenie unijnej, inni próbują go obchodzić. Polska sieć Media Expert zaczęła proces podziału – każdy z ponad 400 sklepów będzie oddzielną spółką.

Napisz do autora: kamil.sikora@natemat.pl