
Prezes PiS rzadko daje wywiady polskim mediom. Jeśli już to tym, których linia programowa mu odpowiada. Dlatego fakt, że odpowiedział na pytania niemieckiego tabloidu „Bild”, jest zaskakujący. W rozmowie zastrzegł, że zależy mu na dobrym sąsiedztwie z Niemcami i zdementował plotki, według których po zakończeniu ŚDM w Polsce miałyby odbyć się aresztowania wśród opozycji.
REKLAMA
– Nikt u nas nie będzie aresztowany, czy prześladowany, z powodów politycznych – powiedział Jarosław Kaczyński w rozmowie z tabloidem. Stwierdził, że pogłoski na temat tego, że zaraz po wizycie papieża Franciszka w Polsce nadejdą czystki opozycji są oszczerstwami i manipulacją.
Jarosław Kaczyński zapewnił niemieckich czytelników, że zdaje sobie sprawę z tego, że Polska jest ważnym partnerem handlowym dla Niemiec. Stwierdził, że oba kraje łączy sąsiedztwo i wymiana gospodarcza o wartości 100 miliardów euro rocznie, jednak dzieli nas historia. Potrzeba więc czasu, aby zaleczyć rany powstałe w czasie drugiej wojny światowej.
Podkreślił, że najważniejsze jest to, aby rozliczając historię zachować prawdę, czego nie udało się zrobić przy produkcji filmu „Nasze matki, nasi ojcowie”. Kaczyński stwierdził, że emitowany w polskiej telewizji obraz częściowo przerzucił winy za zbrodnie nazistowskie na Polaków.
Jarosław Kaczyński wyznał, że gdyby miał prawa wyborcze w Niemczech, w przyszłorocznych wyborach do Bundestagu głosowałby na Angelę Merkel. Przytoczył tym samym słowa swojego brata Lecha, który ponoć zwykł powtarzać, że Merkel jest najlepszym wyjściem dla Polaków.
Miejmy nadzieję, że podczas rozmowy z tabloidem prezes PiS nie przejęzyczył się ani razu, tak jak na początku lipca podczas kongresu partii. Jak pisaliśmy w naTemat, w trakcie swojego przemówienia, Jarosław Kaczyński pomylił się w znaczący sposób. – Nasze rządy będą przeciwieństwem rządów prawa – powiedział cztery tygodnie temu.
źródło: "Bild"
