
Platforma Obywatelska poświęca wakacje na wewnętrzne porządki. Jak to wygląda od wewnątrz opisuje w "Newsweeku" Michał Krzymowski. Z jego rozmów z politykami PO wyłania się obraz Grzegorza Schetyny jako lidera niepewnego, który uważa, że ciągle musi potwierdzać swoje przywództwo. Liczy, że PiS w końcu upadnie, a on ze zdyscyplinowaną PO zajmie jego miejsce.
REKLAMA
Kiedy PiS walczyło z największym kryzysem wizerunkowym od początku rządu, czyli sprawą podwyżek dla polityków, Platforma Obywatelska sama sobie przygotowywała kryzys wizerunkowy. Zarząd partii wyrzucił trzech posłów: Michała Kamińskiego, Jacka Protasiewicza i Stanisława Huskowskiego.
Według rozmówców "Newsweeka" kolejni są Stefan Niesiołowski i Bożenna Bukiewicz, była szefowa regionu lubuskiego. Grzegorz Schetyna ma tylko czekać na pretekst. A wszystko po to, by podporządkować sobie partię i usunąć tych, którzy mogliby kwestionować jego przywództwo. Bo Schetyna czeka, aż PiS się potknie i PO będzie mogła przejąć władzę.
Poza tym Schetyna wciąż nie czuje się pewnie jako przywódca partii. – Rozmowy z nieprzekonanymi posłami często zaczyna od stawiania warunków i pytań: „Musisz uznać moje przywództwo”; „Dlaczego podważasz moją pozycję?”; „Wiesz, ile zostało mi do końca kadencji przewodniczącego?” – relacjonuje rozmówca Michała Krzymowskiego.
Politycy PO narzekają też na to, że lider nie potrafi wznieść się ponad partyjne podziały. Kiedy jeden z polityków współpracujący z wewnątrzpartyjną opozycją chciał dogadać się z nową władzą, Schetyna stwierdził, że nie mają o czym rozmawiać.
Nawet przeciwnicy szefa PO przyznają, że gdyby ten wyrzucił tylko Michała Kamińskiego, mało kto by go bronił. Ale Schetyna postanowił usunąć też lokalnych konkurentów – Jacka Protasiewicza i Stanisława Huskowskiego. Ale dzisiaj Ewa Kopacz jest za słaba, by się mu przeciwstawić.
Napisz do autora: kamil.sikora@natemat.pl
