
Joanna Lichocka oceniła sytuację mediów publicznych - objęcie władzy przez PiS traktuje jako cezurę między złym a dobrym. Zmiana warty, przekonuje, wszystkim się opłaciła. – Przede wszystkim nie ma w tej chwili w przekazach nienawiści, co było do niedawna normą – mówi Wirtualnym Mediom posłanka Prawa i Sprawiedliwości.
REKLAMA
Media publiczne, zdaniem Lichockiej, po 1989 roku były "ofiarą kolejnych ekip partyjnych" i miały nawyki rodem z PRL-u służące władzy. – Szczególnie chciałabym zwrócić uwagę na to, do czego doprowadziła w mediach publicznych Platforma Obywatelska – stwierdza. – Nie muszę chyba przypominać, jak wyglądały „Wiadomości” TVP1 pod rządami Piotra Kraśki – dodaje. Sugeruje manipulacje ze strony byłego szefa serwisu, np. gdy przemilczano przesłuchanie Bronisława Komorowskiego w sprawie jego związków z WSI.
Dzisiaj, zdaniem Lichockiej, obecnie sytuacja w mediach ewidentnie się poprawiła. – Nie są już narzędziem walki partyjnej – ocenia, jednocześnie odnosząc się do zarzutów opozycji, które mają zupełnie inny pogląd na to, co dzieje się w radiu i telewizji. – Nie widzę w tej chwili żadnych przejawów dowodzących temu, aby media publiczne brały jakikolwiek udział w walce politycznej – zauważa posłanka. Przyznaje za to, że dostrzega "potknięcia warsztatowe", ale nie rozwija tej myśli, zaznaczając, że to nic w porównaniu z przeszłymi działaniami mediów.
źródło: wirtualnemedia.pl
