
Do ataków doszło w ciągu ostatnich 24 godzin - donosi BBC. Zginęły 4 osoby, dziesiątki innych są ranne. Nie wiadomo, kto i w jakim celu dokonał zamachu. Ładunki wybuchowe uruchomiono telefonami komórkowymi.
REKLAMA
Mowa o dwóch bombach w nadmorskim kurorcie Hua Hin, nie żyje jedna osoba – informowała tajska policja. Liczba ofiar powiększyła się jednak do 4, jak podaje BBC. Wśród poszkodowanych na pewno znaleźli się cudzoziemcy - m.in. Austriacy, Włosi i Niemcy.
Media podawały różne wersje zdarzeń. Zgadzało się to, że bomby były sterowane zdalnie. Sprawcy uruchomili je za pośrednictwem telefonów komórkowych. Pierwsze cztery eksplozje nastąpiły przy ruchliwej ulicy w Huan Hin, zabijając dwoje ludzi. Kolejna miała miejsce Surat Thani - nie żyje jedna osoba. Jedna zginęła też w miejscowości Trang. Do dwóch wybuchów doszło jeszcze na obleganych przez turystów plaży - w prowincji Phang Nga i na wyspie Phuket.
