
Polscy producenci gier wideo doskonale radzą sobie na rynku, choć oczywiście nie mogą się równać z gigantami branży. Ale doskonale idzie im wśród średniaków. Dlatego zupełną stratą pieniędzy, i to naszych, z podatków, wydaje się być pomysł stworzenia ARP Games. To państwowa firma, która ma wspierać sektor gier wideo.
Rząd działa tak: jest sobie sektor, który dobrze działa, więc politycy zaczynają przy nim grzebać. A kiedy już wszystko zepsują, mówią, że potrzebują jeszcze więcej pieniędzy z podatków, by wesprzeć walczącą z problemami gałąź gospodarki.
Oby tak nie było z sektorem gier wideo. W Polsce ma się on świetnie. I to nie tylko dzięki CD Projekt RED, która produkuje "Wiedźmina". Prawdziwym hitem była gra "Dead Island" od Techlandu. CI Games sprzedało ponad 5 milinów egzemplarzy gry "Sniper". I tak dalej, i tak dalej.
Dlatego rząd Prawa i Sprawiedliwości, a dokładnie podległa wicepremierowi Mateuszowi Morawieckiemu Agencja Rozwoju Przemysłu spróbuje uszczęśliwić na siłę sektor producentów gier. A wszystko za pomocą powołanej właśnie spółki ARP Games.
Szczególnie to ostatnie pozwoli wreszcie naszym przedsiębiorcom rozwinąć skrzydła. A nawet jeśli nie, to wiemy, komu będzie się żyło lepiej, dzięki ARP Games: prezesom, dyrektorom i wszystkim innym pracownikom tej spółki. Za nasze, a jak!
Napisz do autora: kamil.sikora@natemat.pl
