Skuwki do długopisów mają otwór na końcu, dzięki któremu można oddychać gdy skuwka utkwi w przełyku.
Skuwki do długopisów mają otwór na końcu, dzięki któremu można oddychać gdy skuwka utkwi w przełyku. PIxabay

Zastanawialiście się kiedyś, dlaczego skuwki do długopisów mają w środku otwór? Bynajmniej nie jest przypadek ani złośliwość producenta. Ten otwór może uratować życie.

REKLAMA
Gdy na klasówce z matematyki emocje biorą górę, uczniowie często w nerwach gryzą końcówki ołówków lub skuwki długopisów. Niejednokrotnie takie skuwki w historii szkolnictwa były połykane przez uczniów. W 1991 roku firma francuska firma BIC wprowadziła na rynek długopisy z otworem na końcu skuwki.
Można by przypuszczać, że ten otwór zrobiono na złość uczniom. Zdarzało się, że noszone w kieszeni długopisy wylewały, zalewając atramentem spodnie czy koszulę. Uczniowie tłumaczyli potem rodzicom po powrocie ze szkoły, że zniszczenie ubrania nie było ich winą, tylko tej nieszczęsnej nieszczęsnej dziurki w skuwce, która nie wiadomo po co jest. A tymczasem ona może uratować życie.
Gdy połknie się taką skuwkę i ona utknie w przełyku, bez dziurki pracowała by jak korek i szybko doprowadzi do uduszenia. Z dziurką w skuwce da się oddychać, oczywiście nie tak wydajnie jak bez niej, ale może dać szansę na przeżycie do czasu przyjazdu lekarza.
Brak jest danych mówiących o tym, ile istnień ludzkich udało się dzięki temu patentowi uratować. Wiadomo tylko, że w latach 2000-2010 zarejestrowano około 10 tysięcy przypadków połknięcia skuwki lub innych elementów długopisów. Niewątpliwie nie da się z taką skuwką w przełyku żyć latami, czego najlepszym dowodem jest śmierć 13-latka z Durham w Wielkiej Brytanii, którego udusiły wydzieliny z tchawicy zablokowanej skuwką. Dlatego z dziurką czy bez, lepiej skuwki nie połykać.

Napisz do autora: pawel.kalisz@natemat.pl