
Tradycyjnie już w okresie wakacyjnym na bramkach wyjazdowych z autostrad tworzą się korki. Rok temu otwierano je, zapewniając kierowcom darmowy przejazd. Ale nowa władza chyba tak musi oszczędzać na 500+, że bramek nie podniesiono. Kierowcy wracający znad morza stali w kilkukilometrowych korkach.
Na zjeździe z autostrady A1 w Nowej Wsi pod Toruniem kierowcy musieli odczekać pół godziny, korki tworzyły się też w kierunku Gdańska – donosi "Gazeta Pomorska". Jak informują użytkownicy Twittera trudna sytuacja była także na autostradzie A4.
Zresztą nie tylko powrót z długiego weekendu upłynął pod znakiem stania w korkach – tworzyły się one także w piątek i sobotę, kiedy Polacy ruszyli na urlopy. Wiceminister infrastruktury Jerzy Szmit z Prawa i Sprawiedliwości jeszcze na początku weekendu mówił, że kiedy korki będą dłuższe niż 30 minut, rząd zdecyduje o podniesieniu bramek. Tak robiono w zeszłym roku oraz w 2014.
W tej dziedzinie nie ma więc "Dobrej Zmiany". – A można by otworzyć na weekend, zwłaszcza przedłużony? PO była grillowana za takie sceny – zauważyła na Twitterze Agnieszka Burzyńska z "Faktu". Tym razem rabanu nie było. Może z powodu słabego refleksu opozycji, a może dlatego, że wszyscy przyzwyczaili się do stania w korkach. A szkoda, bo protesty mogłyby skłonić rządzących do wprowadzenia bardziej wydajnego systemu poboru opłat.
