
Irakijczyk został zatrzymany pod zarzutem przygotowywania zamachu na pielgrzymów przebywających w Polsce w ramach ŚDM. Jego ojciec twierdzi w wywiadzie udzielonym reporterowi Associated Press, że to pomyłka, a syn nie miał na walizce śladu po materiałach wybuchowych, tylko zwykłą farbę.
REKLAMA
48-letniego obywatela Iraku zatrzymano w Łodzi 21 lipca, na kilka dni przed oficjalnym rozpoczęciem Światowych Dni Młodzieży w Polsce. Na jego walizce policjanci wykryli śladowe ilości substancji, która ich zdaniem mogła być materiałami wybuchowymi. Gdyby okazało się, że rzeczywiście są to ślady materiałów wybuchowych, to mężczyźnie grozi od pół roku więzienia do ośmiu lat.
Tymczasem jego ojciec twierdzi, że to nie trotyl tylko ślady po farbie. Syn miał gdzieś stuknąć w mur walizką, a że jej później nie wyczyścił to stał się potencjalnym terrorystą. – To dobry człowiek, nawet nie jest religijny, to sportowiec i artysta – mówił w rozmowie z dziennikarzem AP ojciec zatrzymanego. On sam w przeszłości był ministrem w rządzie Iraku, jeszcze za czasów Saddama Hussaina.
Irakijczyk od 16 lat mieszkał w Szwajcarii. Do Polski przyjechał akurat na kilka dni przed Światowymi Dniami Młodzieży, według relacji swojego ojca miał w Polsce zakładać jakiś mały interes, coś w stylu pizzerii. Tymczasem „Dziennik Łódzki” kilka dni po zatrzymaniu Irakijczyka informował o tym, że podejrzany miał wynająć kilka mieszkań w Krakowie na trasie przejazdu papieża Franciszka, wynajmował też dwa mieszkania w Łodzi.
źródło: AP
Napisz do autora: pawel.kalisz@natemat.pl
