
Mistrzami autopromocji są amerykańskie gwiazdki pokroju Kim Kardashian czy Paris Hilton. Ale polskie gwiazdy także coraz lepiej radzą sobie z handlowaniem własnym wizerunkiem. Granica chronienia prywatności zaczęła się niebezpiecznie przesuwać.
– Śluby gwiazd stały się rodzajem marketingowego wydarzenia. W cenie są nie tylko zresztą śluby, ale także rozwody, chrzciny czy inne uroczystości. Handlowanie prywatnością jest nie tylko normą, ale także sposobem walki o utrzymanie wizerunku – mówi Rafał Baran, znawca celebrytów.
Gwiazdy starannie wybierają moment ślubu. Zdarza się, że przekładają swoją uroczystość tylko dlatego, że w tym samym czasie planują ślub inni celebryci, którzy mogą odwrócić uwagę od ich ceremonii . Ale jest o co walczyć. Każdy przedślubny wywiad "na wyłączność" w kolorowych pismach, przekłada się na wzrost zainteresowania domów mediowych, reklamodawców czy stacji telewizyjnych.
– Pierwszym takim spektakularnym wydarzeniem medialnym, w całości sprzedanym gazecie był ślub Michała Wiśniewskiego. Bezpośrednia transmisja ukazała się w "Super Expressie", a całość relacjonowana była przez radio "Eska" – mówi Rafał Baran.
Podsycanie zainteresowania mediów zaczyna się wiele miesięcy wcześniej. Celebryci, często za pośrednictwem swoich media plannerów, zaczynają podawać kolejne szczegóły z przygotowania do zaręczyn. Zdjęcia gwiazd kupujących pierścionki, czy przymierzających suknie ślubne tylko z pozoru są „spontaniczne”.
Naczynia połączone – Dostajemy precyzyjne informacje gdzie i pod jakim sklepem jubilerskim, albo salonem ślubnym mamy czekać na gwiazdy. Później długo selekcjonują zdjęcia, tak aby dobrze było widać nazwę sklepu – mówi fotograf pracujący z gwiazdami.
Omówić można każdy szczegół związany z ceremonią. Menedżerowie gwiazd umawiają się na upusty przy zakupie sukni, obrączek czy garniturów dla pana młodego. Negocjuje się ilość publikacji, oraz miejsce gdzie powinny się pojawić artykuły z ukrytymi treściami promocyjnymi. Gwiazdy dbają, aby w tych tekstach pojawiały się nazwy marek, które np. finansują podróż ślubną. Albo po prostu wysyłają zdjęcia, na tle "zaprzyjaźnionego sklepu".
Handel wymienny – Znam przypadek, kiedy znana prezenterka telewizyjna osobiście ubijała interes z jednym z hoteli, gdzie później odbył się jej ślub. Przekonywała właściciela, że opłaca się ugościć ich za darmo „bo później przecież każdy będzie chciał spać w tym samym apartamencie” – opisuje dziennikarka Karolina Korowin Piotrowska.

Ślub dobrze wpływa na wizerunek celebryty, który np. miał gorszy okres w swojej karierze, a co za tym idzie odwracają się od niego reklamodawcy, albo media piszą o nich rzadziej lub w niekorzystnym świetle.
– Idealnym przykładem jest były piłkarz Radek Majdan, który kiedyś reklamował prezerwatywy, był łączony z różnymi aferami obyczajowymi, a dziś jest coraz bardziej atrakcyjny dla agencji reklamowych, tylko dla tego, że zmienił styl życia. Jego zbliżający się ślub z celebrytką Małgorzatą Rozenek na pewno dobrze się sprzeda – mówi Rafał Baran
Podobnie jest z Kubą Wojewódzkim, którego wizerunek "wiecznego chłopca" zaczął być niewygodny dla niektórych firm, które wciąż reklamuje. Przestało się także sprawdzać eksponowanie bogactwa czy pojawianie się z młodymi partnerkami. Ostatnio Kuba zmienił strategię. Od dawna spotyka się z jedną dziewczyną, zaczął korzystać z Instagrama, gdzie pojawiają się prywatne treści.
– Gdyby Kuba się ustatkował, założył rodzinę i zdecydował się na ślub, jestem pewny, że mogły renegocjować kontrakty, a może nawet dostałby nowy program w TVN –uważa Rafał Baran.
Drugie życie Innym przykładem jest trochę zapomniana piosenkarka Halina Młynkowa. Jej związkiem z producentem Leszkiem Wronką przez rok żyły media plotkarskie. Bez trudu można było zobaczyć jak wygląda jej sukienka ślubna na długo przed ceremonią.

– Ten kij jednak ma dwa końce, bo co dzisiaj pamiętamy z kariery Haliny Mlynkovej, oprócz tego, że ma bogatego męża? – pyta Karolina Korwin-Piotrowska
Najskuteczniejszą metodą autopromocji są jednak portale społecznościowe. Tam można ogłosić zaręczyny, ale także bez trudu wyeksponować nazwy sponsorów, którzy współfinansują wesele. – Żyjemy w czasach, gdzie każdy gość może zrobić zdjęcie na weselu telefonem i sprzedać je później gazecie. Chyba lepiej mieć jednak nad tym kontrolę. Oczywiście wszystko w granicach rozsądku – kwituje dziennikarka.
Napisz do autora: oskar.maya@natemat.pl
