
Pod koniec czerwca br. ulicami Przemyśla przeszedł pochód Ukraińców, nazywany też religijną procesją, któremu teraz bliżej przyjrzy się przemyska prokuratura rejonowa. Zbada, czy propagowano wówczas ideologię totalitarną oraz dopuszczono się "znieważenia Rzeczpospolitej Polskiej" – informuje serwis kresy.pl.
REKLAMA
W czasie procesji, która rozpoczęła się po nabożeństwie w miejscowej katedrze archikatedralnej, a zmierzającej na jeden z cmentarzy, doszło do przepychanek. Część uczestników pochodu miała przy sobie barwy i symbole wprost odwołujące się do tradycji Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA) – zbrodniczej formacji, która dokonywała systematycznych mordów polskiej ludności Wołynia i Galicji Wschodniej w latach 1943-1945. W lipcu br. Sejm RP powziął specjalną uchwałę, uznając rzeź dokonywaną przed ukraińskich nacjonalistów za ludobójstwo.
Zawiadomienie w sprawie popełnienia przez uczestników marszu przestępstwa złożył w prokuraturze rejonowej w Przemyślu pracownik Stowarzyszenia Obrońców Pamięci Orląt Przemyskich. 17 sierpnia został poinformowany o rozpoczęciu śledztwa. Sprawa dotyczy m.in. „publicznego znieważania Rzeczpospolitej Polskiej poprzez wypowiadanie obraźliwych słów". Wśród obelg pod adresem Polski były słowa jednego z sympatyków UPA, który krzyczał: "Jeszcze Polska nie zginęła, ale zginąć musi".
Prokuratura przyjrzy się też wydarzeniom sprzed dwóch miesięcy pod kątem publicznego propagowania „totalitarnego ustroju państwa, poprzez wykonywanie pieśni i prezentowanie symboli popierających Ukraińską Powstańczą Armię".
Źródło: kresy.pl
