
Zbigniew Ziobro ogłosił, że prokuratura zbada, czy Andrzej Rzepliński nie złamał prawa, nie dopuszczając do orzekania trzech sędziów wybranych przez PiS. Przy okazji bardzo ostro zaatakował prezesa Trybunału Konstytucyjnego. To miało się nie spodobać Jarosławowi Kaczyńskiemu. W dodatku Prezes ma mu za złe, że nie podzielił się z nim szczegółami śledztwa.
REKLAMA
To Zbigniew Ziobro, a nie niezależny prokurator, stoi na czele prokuratury. Zgodnie z przyjętą przez PiS ustawą może wydawać polecenia w konkretnych sprawach. Dlatego to on, jako Prokurator Generalny, jest odpowiedzialny za to, co robią śledczy.
A teraz zabrali się za Andrzeja Rzeplińskiego, o czym Ziobro nie omieszkał poinformować opinii publicznej. Prokuratura ma zbadać, czy prezes Trybunału Konstytucyjnego nie złamał prawa, odmawiając dopuszczenia do orzekania trzech sędziów wybranych w grudniu przez Prawo i Sprawiedliwość w miejsce sędziów wybranych przez PO jeszcze przed wyborami.
Rzepliński działania prokuratury skrytykował, a Ziobro ostro odpowiedział. – Profesor Andrzej Rzepliński rości sobie prawo by mówić, kiedy prokurator może prowadzić śledztwo, a kiedy nie. Nie jest omnibusem i trochę pokory by mu się przydało na tym stanowisku – stwierdził Ziobro.
To miało się nie spodobać Jarosławowi Kaczyńskiemu – pisze "Fakt". Przede wszystkim dlatego, że Ziobro nie skonsultował się z Prezesem, który o sprawie dowiedział się dopiero po kilku godzinach, kiedy wrócił z pogrzebu Piotra Jani. Kaczyński ma uważnie obserwować szefa Solidarnej Polski, bo ten nieustannie buduje swoją pozycję i chce odgrywać ważną rolę w PiS.
źródło: "Fakt"
Napisz do autora: kamil.sikora@natemat.pl
