Fot. Unsplash.org / CC0

- Oglądałeś już Stranger Things? Świetny ponoć - zagaduję znajomego. - Słyszałem, ale nie widziałem. I raczej nie zobaczę. Teraz jak nie mam komputera, właściwie nie oglądam seriali - pada odpowiedź, chyba ostatnia, jakiej bym się spodziewała. Nie mieć telewizora - to już właściwie norma, ale pozbyć się komputera? - Do odpalania YouTube’a w domu wystarczy mi net w komórce - wzrusza ramionami mój rozmówca - Poza tym dzięki temu zacząłem więcej wychodzić ze znajomymi - śmieje się. Sytuacja ekstremalna? Na razie tak. Ale sądząc po rosnącej popularności mobilnych formatów wideo i coraz szerszej gamie prędkości mobilnego internetu, być może już niedługo.

REKLAMA
Dowodów na to, że informacje coraz chętniej przyswajamy jedynie w formie ruchomych obrazków jest coraz więcej. Wspomniany serwis YouTube co miesiąc notuje miliard unikalnych odsłon - liczba, którą aktualnie przebija tylko Facebook. Z drugiej strony, najpopularniejsza na świecie społecznościówka również coraz mocniej bazuje na treściach wideo - transmisjach na żywo, czy embedowanych przez użytkowników filmikach. I trudno się temu dziwić, skoro dzisiaj „skręcenie” i „wrzucenie” wideo do sieci nie wymaga właściwie żadnej wiedzy technicznej - liczy się pomysł, do którego realizacji wystarczy smartfon. Jeśli więc filmy za pomocą urządzenia mobilnego tworzymy, nic dziwnego, że również na nim będziemy je oglądać.
Przejściu na mobilne medium odbioru wideo sprzyja również ewolucja samego formatu. Praktycznie każdy rodzaj publikowanych w internecie treści dąży do syntezy - artykuły stają się coraz krótsze, wręcz hasłowe; opisy stanów emocjonalnych zastępują emoji, a kilkuminutowy filmik nie wytrzymuje starcia z kilkusekundowym snapem czy vine’m. W związku z tym fakt, że do ich obejrzenia coraz rzadziej chce się nam odpalać komputer dziwić raczej nie powinien i znajduje poparcie w statystykach.
Z danych Global Web Index wynika, że 80 proc. użytkowników internetu posiada smartfona. I choć do przeglądania stron nadal najchętniej używamy komputera, to liczba osób, którym do tego celu wystarcza urządzenie mobilne stale rośnie. Laptop lub desktop wykorzystuje w tym celu 91 proc. użytkowników, smartfon - 80, a tablet - 47 proc. Jeśli spojrzeć z kolei na analizę trendów mobilnych przygotowaną przez KPCB, okaże się, że media cyfrowe konsumuje za pomocą urządzeń mobilnych 51 proc. Amerykanów. Komputera do tego celu używa prawie 10 proc mniej. Warto dodać, że statystyczny mieszkaniec USA przed ekranem smartfona lub tabletu spędza dzisiaj średnio trzy godziny, czyli trzy razy więcej niż pięć lat temu.
logo
Komputer czy mobile - wybór staje się coraz bardziej oczywisty Fot. Pexels.com / CC0
O tym, że w Polsce również zaczynamy przeglądać treści na coraz mniejszych ekranach świadczy szybki rozwój oferty moblinego internetu. Czasy, kiedy dopiero uczyliśmy się terminu „transmisja danych” i zależności pomiędzy obecnością sygnalizującej ją ikonki, a wysokością rachunku za telefon nie są w sumie tak bardzo odległe. Dzisiaj jednak problematyczna przestaje być cena transferu, bo te znacznie spadły, ale jego prędkość. Okazuje się, że nawet ultra szybki internet LTE przestaje wystarczać, w związku z czym na rynku pojawiają się nowe standardy prędkości, na przykład Internet LTE Plus Advanced, dostępny dla klientów Plusa i Cyfrowego Polsatu.
Internet LTE Plus Advanced dostępny jest dla klientów wszystkich rodzajów ofert: abonamentowych, na kartę, mixa oraz dla firm. Technologia zapewnia maksymalną prędkość pobierania na poziomie 300 mb/s, co zostało osiągnięte dzięki agregacji, czyli połączeniu pasm różnych częstotliwości przeznaczonych do transmisji danych. Choć w praktyce osiągane prędkości są niższe, jak zapewnia operator LTE Advanced gwarantuje największą obecnie dostępną prędkość przesyłu udanych na urządzeniach mobilnych. Plus przekonuje, że oprócz zwiększenia prędkości zwiększy się także stabilność i pojemność sieci, co oznacza, że komfort jej użytkowania będzie dostępny dla większej liczby użytkowników. Jak przekonuje operator, w zasięgu Internetu LTE Plus Advanced znajduje się około dwóch milionów użytkowników, a klienci sieci posiadają już ponad 125 tysięcy urządzeń, które na agregację tego typu pasm pozwalają.
To, że za kilka lat prawdopodobnie będziemy korzystać z internetu głównie na „mobilach” ma jedną niezaprzeczalną zaletę - niweluje problem społecznego oderwania użytkowników od realnej rzeczywistości. Mając „wirtual” na wyciągnięcie ręki, w każdych możliwych okolicznościach przyrody, być może rzeczywiście skłoni nas do tego, aby zamiast oglądać ciurkiem sezon serialu w czterech ścianach, wyjdziemy z nim do ludzi.

Artykuł powstał we współpracy z Plusem.