Autentyczne zdjęcie z komunikatu prasowego GITD.
Autentyczne zdjęcie z komunikatu prasowego GITD. fot GITF

Podczas kontroli drogowej towarzyszka kierowcy ciężarówki ukryła tachometr… w majtkach. Swoim odkryciem drogowcy podzielili się w oficjalnym komunikacie prasowym.

REKLAMA

Inspektorzy z Podlaskiego Wojewódzkiego Inspektoratu Transportu Drogowego zatrzymali do kontroli ciężarówkę, kierowaną przez łotewskie małżeństwo. Można powiedzieć, że standardowy dzień z życia Inspektoratu Transportu Drogowego. Nudna nazwa, nudna praca. A jednak, okazuje się, że inspektorzy także miewają spektakularne przygody.

„W celu weryfikacji podejrzeń pojazd został skierowany do specjalistycznego serwisu tachografów, gdzie dokonano oględzin urządzenia rejestrującego. W ich trakcie stwierdzono, że w instalacji tachografu zostało zamontowane niedozwolone urządzenie, które składało się z dwóch elementów” – czytamy. I tu zaczyna robić się ciekawie.

Podczas oględzin instalacji tachografu żona kierowcy, nagle ukryła element urządzenia symulującego pracę drugiego niezależnego sygnału prędkości (IMS) w bieliźnie (majtkach).

„Pomimo wielu wydanych poleceń kobieta nie oddała schowanego elementu - części skomplikowanego wyłącznika tachografu. Inspektorzy wezwali patrol policji, który awanturującą się kobietę doprowadził do radiowozu. Po dłuższej chwili zatrzymana oddała schowany element, jednak najpierw zanieczyściła go swoimi odchodami” – napisano w komunikacie.

Za wszystko wystawiono mandat w wysokości 8 tysięcy złotych. Nam pozostał niesmak. Serio, służby komunalne miewają pewnie ciekawsze historie do opowiedzenia, a jednak nie nagłaśniają tego tak dosadnie.

źródło: GITD