
Zlikwidowanie gimnazjów było jednym z tych haseł, które PiS wyciągnęło na sztandary i z którymi szło do wyborów. Teraz okazuje się, że Krystyna Pawłowicz, jedna z bardziej znanych i wpływowych posłanek tej partii chce uratować gimnazja przed zamknięciem. Ale tylko katolickie.
REKLAMA
Krystyna Pawłowicz napisała list do minister Anny Zalewskiej. Pisze w nim, że zwrócili się do niej dyrektorzy małych niepublicznych szkół katolickich, które w jednym budynku mają i gimnazjum, i liceum. Po reformie w budynku nie zmieści się podstawówka i liceum, a samego liceum nie da się utrzymać, bo nie będzie dość uczniów płacących czesne.
Takie szkoły rzeczywiście będą miały problem już od przyszłego roku. Albo zmienią profil, albo grozi im likwidacja. I dlatego Krystyna Pawłowicz w liście do minister edukacji pyta, czy reforma pozwoli takim szkołom utworzyć zamiast gimnazjów tylko drugi etap podstawówki, a więc klasy od piątej do ósmej.
Czym taka podstawówka drugiego stopnia miałaby się formalnie różnić od gimnazjów? Tego posłanka nie wyjaśnia. Chodzi o to, żeby nie likwidować placówki i nie zwalniać nauczycieli.
W Polsce, jak podaje „Gazeta Wyborcza” jest ponad 600 szkół katolickich i w większość będą miały problem po tym, jak reforma edukacji wejdzie w życie i zmiecie gimnazja ze sceny. Szkoda, że nad losem nauczycieli pochylają się posłowie dopiero wtedy, jak księża zaczynają żalić się, jakie to reforma szkody przyniesie placówkom katolickim.
źródło: Gazeta Wyborcza
Napisz do autora: pawel.kalisz@natemat.pl
