Kupili nowe urny do referendum o odwołanie wójta. Są ładne, ale... nie mieszczą się w drzwiach lokalu
Kupili nowe urny do referendum o odwołanie wójta. Są ładne, ale... nie mieszczą się w drzwiach lokalu Fot. Agnieszka Sadowska / Agencja Gazeta

Tym razem nie za wysokie progi, a za wąskie futryny mogą przeszkodzić w referendum w Koskowicach w gminie Legnickie Pole. Nowe przepisy wymagały, aby kupić nowe urny - przeźroczyste, wysokie i szerokie na metr. To jednak za dużo o dziesięć centymetrów, aby wnieść je do lokalu wyborczego.

REKLAMA
Referendum o odwołanie wójta Henryka Babuśki już 25 września. Gdyby nie powaga sytuacji, można by pomyśleć, że wójt sabotuje referendum i wymyślił prosty sposób na to, aby do niego nie dopuścić. Ale w rozmowie z Gazetą Wrocławską Babuśka zapewnia, że zrobi wszystko, aby nie tylko wyborcy, ale i urna dostała się do lokalu.
– Będziemy próbować wnieść tę urnę przez okno – mówi dziennikarzom wójt gminy, której mieszkańcom nie spodobała się budowa spalarni. Jeśli nie uda się oknem, urzędnicy spróbują rozłożyć nową urnę i złożyć ją już w lokalu wyborczym.
źródło: "Gazeta Wrocławska"