logo
Fot. Adam Stępień / Agencja Gazeta

Wściekasz się, kiedy musisz zapłacić za espresso 12 złotych? Jesteś zdziwiony, kiedy wino domowe, które miało być specjalnością restauracji okazuje się kwaśnym sikaczem? Oto pięć produktów, za które przepłacamy idąc do restauracji. Ale może sami tego chcemy?

REKLAMA
1. Przepłacanie czas zacząć
fot. Wavebreak Media
Wściekasz się, kiedy musisz zapłacić za espresso 12 złotych? Jesteś zdziwiony, kiedy wino domowe, które miało być specjalnością restauracji okazuje się kwaśnym sikaczem? Oto pięć produktów, za które przepłacamy idąc do restauracji. Ale może sami tego chcemy?

2. Lemoniada
/ Fot. 123rf
Kilka plasterków cytryny, woda, starty imbir oraz cukier trzycinowy i mamy lemoniadę. Najbardziej przebojowy napój ostatnich sezonów. W restauracjach można ją dostać nawet za 15 złotych. W mobilnych punktach takich jak Frash Bike, kosztuje około 8 złotych (w zależności od potrzeby klienta). Oczywiście trzeba doliczyć koszty obsługi i wynajmu. Ale zdarzają się miejsca, gdzie za lemoniadę właściciel rozumie dwa plasterki cytryny i wodę.

Lemoniadę do swojej oferty wprowadziły także sieciowe restauracje takie jak McDonalds. Tam za lemoniadę uważane jest woda z sokiem cytrynowym oraz duża ilość lodu. Ile warta jest lemoniada? Kilogram cytryn kosztuje około 10 złotych, kilogram cukru trzcinowego to około 15 złotych. Na jeden dzbanek zużywa się około dwóch cytryn na 150 gram cukru. Czy to jest drogo?

3. Espresso
/ Fot. Mikołaj Kuras / Agencja Gazeta
Czy 12 złotych to dużo czy mało za filiżankę najbardziej klasycznej włoskiej kawy? W Polsce marża na kawie wynosi 120 procent. Cena detaliczna kilograma ziaren to koszt od kilkudziesięciu do ponad stu złotych. Najdroższe jakościowo kawy kosztują 150 złotych za kilogram. Odliczając nawet koszty ekspresu ciśnieniowego (20 tys.), młynka i personelu, espresso powinno kosztować nie więcej niż 4 zł. Tak jest na przykład we Francji, czy Włoszech, gdzie dobre espresso można spokojnie kupić za 1 euro, co jest ceną specjalnie przygotowaną pod lokalnego klienta.

4. Woda
fot. Łukasz Falkowski/Agencja Gazeta
Kiedy prosimy o karafkę wody, rzadko mamy na myśli ekskluzywne wody marki Perrier, Evian, San Pellegrinno, czy Aqua Panna. A takie najczęściej są serwowane w polskich knajpach, które mają aspiracje do prestiżowych miejsc. Pytanie o wodę z kranu albo wrzątek wciąż wywołuje na twarzy kelnera zdziwienie zmieszane z dezaprobatą. A są przecież miejsca w Warszawie, gdzie za wrzątek zapłacimy nawet 4 zł.

5. Wino domowe
/ Fot. Faisal Akram / http://bit.ly/1JQi1Yu / CC - BY - SA / http://bit.ly/1dsePQq
Czyli wino stworzone najlepiej przez "gospodarza domu", a przynajmniej na jego zlecenie. Powinno być podawane w karafkach, lub w butelce z etykietą, gdzie znajduje się informacja skąd pochodzi. We Francji wino domowe jest bardzo popularne i zazwyczaj oznacza, najprostsze, a często też najtańsze w ofercie wino, które robione jest w regionalnej winnicy. Polsce restauracje mają trochę inną definicje wina domowego. To najczęściej najtańszy w hurtowni trunek, przelewany później do karafek. Z kilkukrotnym przebiciem.

– Uważam, że w jeśli w karcie znajduje się właśnie wino domowe, to powinna być absolutnie informacja, skąd ono pochodzi. Niestety często to jest po prostu najtańsze wino w ofercie – uważa Paweł Zduniak, sommelier z Gdańska.

6. Herbata zimowa
/ Fot. Katarzyna Szelemej / Agencja Gazeta
Jesienne wieczory przy korzennej herbacie z miodem? Brzmi zachęcająco. Wraz z chłodniejszymi dniami, takie herbaty pojawiają się w ofercie restauracji, barów, a nierzadko też popularnych sieciówek. Rzadko kiedy znajdujemy informację, z jakiego rodzaju herbaty przygotowywany jest taki napój. Często jest to po prostu najzwyklejsza Saga, która w detalu warta jest około 4 złote za 100 torebek. To tego dodajemy łyżkę miodu, kroplę syropu oraz kilka goździków.