
Nowosądecka prokuratura prowadzi śledztwo w sprawie maltretowania pacjentów białczańskiego Domu Pomocy Społecznej. Siostrom (lub siostrze), które mogły się tego dopuścić, grozi nawet 10 lat pozbawienia wolności.
REKLAMA
Serafitki od lat prowadzą Dom Pomocy Społecznej Dla Dzieci i Młodzieży Niepełnosprawnych Intelektualnie w Białce Tatrzańskiej. Celem działania domy jest "wszechstronna pomoc dzieciom, które nie są w stanie samodzielnie zaradzić swoim potrzebom życiowym" i w ich wychowaniu "opartym na zasadach chrześcijańskiej miłości". W świetle doniesień o maltretowaniu dzieci, brzmi to jak ponury żart.
Postępowanie dopiero się zaczęło, ale wiadomo już, że odkryje głęboko skrywane tajemnice. – Mówimy bowiem zarówno o psychicznym, jak i fizycznym znęcaniu się ze szczególnym okrucieństwem nad pacjentami – mówi Michał Trybus, szef prokuratury w Nowym Sączu. Nikomu nie postawiono jeszcze zarzutów.
Siostry najwyraźniej spodziewają się do czego doprowadzi śledztwo. Zgromadzenie odesłało bowiem podejrzaną osobę - a może osoby. Postanowiły nie zdradzać gdzie. O tym, że nie ma jej bądź ich w pobliżu dzieci, "Gazeta Krakowska" dowiedziała się od Grażyny Gacek, zarządzającej białczańskim Domem Pomocy.
źródło: gazetakrakowska.pl
