Poseł PiS uważa, że rządy mniejszości niemieckiej w gminach wokół Opola to problem.
Poseł PiS uważa, że rządy mniejszości niemieckiej w gminach wokół Opola to problem. Prawo autorskie: budastock / 123RF Zdjęcie Seryjne

To lokalna sprawa, ale otarła się o Sejm. I zaszokowała. Lokalne gminy sprzeciwiają się włączeniu ich do Opola. Ich przedstawiciele protestowali we wtorek w Sejmie. Na Komisji Samorządu Terytorialnego poseł PiS Czesław Sobierajski podał powody takiej decyzji rządu. Jednym z nich jest to, że w gminach otaczających Opole rządzi mniejszość niemiecka.

REKLAMA
Lokalna społeczność protestuje przeciw włączeniu ich gmin w granice miasta Opole. Taką decyzję podjął rząd. Protest przeniósł się do Sejmu – przedstawiciele mieszkańców zostali wyprowadzeni przez Straż Marszałkowską. Ale dyskusja o Opolu pojawiła się na Komisji samorządu terytorialnego.
I tu pojawił się chyba prawdziwy powód zmian w okolicach Opola. – Pan poseł Sobierajski powiedział "po co małym gminom taka kasa", a później powiedział "jeszcze w dodatku niemieckim" – zwrócił uwagę Marek Sowa z PO (nagranie dostępne jest tutaj, jego wypowiedź zaczyna się o godz. 15:44:20). – Protestuję, żeby w polskim Sejmie posłowie wypowiadali takie szalone słowa – mówił poseł PO.

Poseł PiS tłumaczył, że Sowa zrozumiał jego wypowiedź "pół na pół" i że rzeczywiście chodzi o kasę. Wskazywał też, że najpierw o rozbiorze gmin wokół Opola dyskutowano na posiedzeniu Komisji ds. mniejszości narodowych, a nie Komisji samorządu terytorialnego.
Polityk Prawa i Sprawiedliwości zabrał jeszcze głos pod koniec posiedzenia komisji (godz. 16:15:30). Tłumaczył, że powodem zmian jest budowa Elektrowni Opole. – Opole miałoby z tego same kłopoty, a zero korzyści, a ościenne gminy miałyby złote klamki, to oczywiste, że to było od początku źle pomyślane. (...) Wspomniałem o mniejszościach, bo tak się składa, że rządzi tam mniejszość niemiecka, czyli problem dodatkowy, taki pieprzyk tego. O dziwo, a może naturalnie, te gminy wniosły sprawę na Komisję ds. mniejszości – wypominał poseł PiS.
Chcieliśmy poprosić posła Sobierajskiego o komentarz. Ale biuro prasowe klubu PiS nie tylko chciało wiedzieć w jakiej sprawie chcemy się z nim skontaktować, ale wręcz zażądało uprzedniego przesłania pytań. Na taki przejaw cenzury prewencyjnej nie mogliśmy się zgodzić. Zadzwoniliśmy do biura poselskiego Sobierajskiego, ale polityk tylko powtarzał to, co powiedział na komisji.

Napisz do autora: kamil.sikora@natemat.pl