Fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta

Miała być hymnem reprezentacji Polski i muzycznym hitem Euro 2012. Ale nie jest. Piosenka "Koko Koko Euro Spoko" nie robi furory podczas mistrzostw i praktycznie jej nie słychać. Panie z zespołu Jarzębina są mocno rozczarowane.

REKLAMA
Kiedy na początku maja wybierano oficjalny polski hymn na Euro 2012, "Koko Koko Euro Spoko" nuciła cała Polska. Wydawało się, że po zwycięstwie w SMS-owym plebiscycie panie z ludowego zespołu "Jarzębina" będą gwiazdami mistrzostw Europy, a piosenkę będziemy słuchali do znudzenia. Tak się nie stało.
Irena Krawiec
liderka zespołu

Gdyby konkurs na hymn Polaków wygrała młoda dziewczyna o długich nogach i z sylikonowymi piersiami, piosenka na pewno byłaby obecna w mediach. A kobiety w średnim wieku i starsze, z mało znaczącej, biednej miejscowości, to już obciach


źródło: "Gazeta Wyborcza"

Panie są rozczarowane, bo nic nie wyszło z planowanych występów w trakcie mistrzostw. Powód? Konflikt o prawa autorskie. Michał Malinowski, dyrektor Muzeum Bajek, Baśni i Opowieści w Konstancinie-Jeziornie twierdzi, że to on jest autorem piosenki.
Pretensje rości sobie jednak także Grzegorz Urban, aranżer muzyki, który współpracował przy produkcji utworu. "Pan Malinowski uzurpował sobie prawo do wszystkiego, co myśmy zrobiły. (...) Nie sądziłyśmy, że dojdzie do bezpardonowej walki o pieniądze. To wszystko nas przerosło"- mówi Irena Krawiec.
"Koko" istnieje w mediach tylko jako przeróbka w reklamie leku. Poza tym nikt piosenki nie chce puszczać. Tomasz Rakowski, dyrektor lubelskiego oddziału TVP tłumaczy w "GW", że to wynik "kompleksów estetycznych ludzi decydujących o tym, co jest promowane na antenie".
Irena Krawiec
liderka zespołu

- Mamy żal, że media schowały nas do szuflady


źródło: "Gazeta Wyborcza"
Więcej w piątkowej "Gazecie Wyborczej".
Na szczęście "Koko" ciągle posłuchać można w internecie.