
Widząc zapowiedź spektaklu “Wizyta starszej pani”, potencjalny widz staje się podejrzliwy. Bo, po pierwsze, tytuł jest tak tajemniczo niepozorny, jak niepozorne bywają okładki kryminałów Agathy Christie. Po drugie, “starsza pani” z plakatu zwiastującego najnowszą adaptację wspomnianej sztuki przygotowaną przez Teatr Dramatyczny, w niczym poczciwej starowinki nie przypomina.
Tytułowa starsza pani to nie jest poczciwa staruszka, ale lamparcica po siedmiu małżeństwach i najbogatsza kobieta świata. W jej orszaku są nawet zbiry z Sing Sing. Klara Zachanasian przyjeżdża do swojego rodzinnego miasteczka, zapyziałej dziury na końcu świata, gdzie już nawet nie zatrzymują się pociągi, bezrobocie bije rekordy, a zeszyt w sklepie puchnie od nazwisk dłużników Mieszkańcy spodziewają się deszczu pieniędzy, ale miliarderka ma swój plan. W młodości upokorzono ją i wygnano z miasta, musiała rozstać się z dzieckiem, które wkrótce zmarło. Kilka lat później Klara stała się właścicielka ogromnej fortuny i postanowiła całe życie poświęcić wyrównaniu rachunków.
Artykuł powstał we współpracy z Teatrem Dramatycznym.
