
"Rosja na wtorkowe awantury przed i po meczu w Warszawie reaguje zaskakująco spokojnie" - pisze moskiewski korespondent "Gazety Wyborczej" Wacław Radziwinowicz. To jednak nie znaczy, że sami Rosjanie nie są zniesmaczeni zachowaniem Polaków.
Wacław Radziwinowicz relacjonuje, że Rosja - o dziwo - nie zareagowała histerycznie na bójki polskich i rosyjskich kibiców w Warszawie. Część mediów próbuje tłumaczyć to zachowaniem naszych kiboli.
Wacław Radziwinowicz
dziennikarz "Gazety Wyborczej"
Radziwinowicz pisze też, że "zaniepokojenie" Władimira Putina, który o zamieszkach rozmawiał z premierem Donaldem Tuskiem, jest zupełnie zrozumiałe. Niezrozumiała jest za to reakcja niektórych na wieść o tym, że taka rozmowa się odbyła.
Wacław Radziwinowicz
dziennikarz "Gazety Wyborczej"
Dziennikarz "GW" zaznacza jednak, że przebywający w Warszawie reporterzy rosyjskich mediów dostrzegają powszechną wrogość Polaków do Rosjan. Opisuje swoją rozmowę z rosyjskim kolegą, który tak mówił o antyrosyjskich nastrojach: "Ile razy po prostu na ulicy, to nie od ostrzyżonych na łyso kiboli, słyszałem okrzyk albo przyśpiewkę: ruska k***a!. To już stale dźwięczy mi w uszach. A jakaś starsza pani podbiegła do mnie z krzykiem: oddaj nasz wrak. Jak wy wszyscy nas nienawidzicie!".
