W Krakowie i innych miastach pojawiły się  plakaty antyaborcyjne ze zdjęciem nienarodzonego płodu.
W Krakowie i innych miastach pojawiły się plakaty antyaborcyjne ze zdjęciem nienarodzonego płodu. Fot. Jakub Dąbrowski / Agencja Gazeta

Aktywistka akcji „Ratujmy kobiety” nawoływała do oblania farbą makabrycznego antyaborcyjnego plakatu. Fundacja Pro-Prawi do Życia opublikowała jej dane i się zaczęło... I choć do zniszczenia plakatu ostatecznie nie doszło, dziś sama walczy z falą hejtu, jaka na nią spadła.

REKLAMA
W Krakowie rozwieszono plakaty antyaborcyjne, na którym znajdowało się zdjęcie nienarodzonego płodu. Wiele osób oburzało nie tyle przesłanie plakatu, co samo zdjęcie. Protestowali przeciwko wywieszaniu makabrycznym plakatów. Jedna z aktywistek akcji „Ratujmy Kobiety” nawoływała w sieci do tego, żeby plakat oblewać farbą.
Na reakcję nie trzeba było długo czekać. Obrońcy życia poczętego obrażali kobietę na portalach społecznościowych, domagali się upublicznienia jej danych osobowych. I na fanpage'u fundacji Pro-Prawo do Życia pojawiło się jej zdjęcie, co prawda twarz była zamazana, ale dane osobowe wyraźnie wskazywały na konkretną osobę.
Aktywistka dostała ponad sto wiadomości. Ludzie pisali do niej, że modlą się, by nigdy nie miała dzieci, że jest przeklęta, że pewnie zrobiła setki aborcji. Jak podaje „Gazeta Wyborcza”, kobieta nie zamierza się przejmować oszczerstwami i pogróżkami. Już zapowiada kolejną manifestację w obronie praw kobiet do samodzielnego decydowania o tym, czy dokonać aborcji.
Władze Fundacji Pro-Prawo do Życia nie widzą niczego nagannego w tym, że opublikowali na swojej stronie dane aktywistki.

Napisz do autora: pawel.kalisz@natemat.pl