Kobiety chcą dalej rodzić w Pro-Familii.
Kobiety chcą dalej rodzić w Pro-Familii. Fot, Małgorzata Kujawka / Agencja Gazeta

Łódzkiej porodówce grozi upadłość. Wina szpitala Pro-Familia polega na tym, że jest nową, prywatną placówką, która chce podpisać kontrakt z Narodowym Funduszem Zdrowia. I rozliczyć się za porody już odebrane (większość w trybie nagłym), za które urzędnicy muszą zapłacić. Jej dyrektor w dramatycznym apelu napisał: "Łódzki NFZ od miesięcy ignoruje nasze prośby nie tylko o rozpisanie konkursu, ale teraz także – od marca – udaje, że nie ma tematu zapłacenia nam za wykonaną pracę, czyli ponad 1450 porodów".

REKLAMA
One walczą o porodówkę
– Rodziłam w Pro-Familii. Zdecydowałam się na ten szpital, gdyż miałam do czynienia z państwowymi placówkami. Tam człowiek jest traktowany przez personel, który chyba pracuje za karę. Pro-Familia powinna dalej działać, aby inne placówki móc zamknąć i wyremontować. Doprowadzić do standardu XXI wieku – uważa Magda Wojdal, łodzianka, która rozpoczęła akcję protestacyjną w mediach społecznościowych.
Teraz protestujące zamierzają wyjść z sieci i pod budynkiem łódzkiego NFZ pokazać, że szpital jest potrzebny im i miastu.
Kolejna łodzianka, Agata Stasiak, termin porodu wyznaczony ma na 30 września. – Oprócz znakomitych warunków, szpital ma przede wszystkim wspaniałych ludzi. Wyrywają łódzkie placówki z PRL-u. Przekonałam się na własnym przykładzie, jaki poziom reprezentują. Zamiast leków i paniki w Pro-Familii dali mi spokój i bezpieczeństwo. Chociażby po raz pierwszy lekarz zadał pytanie, jak przebiegało moje przyjście na świat. Ta opinia była potrzebna do oceny zagrożenia mojego dziecka wcześniactwem.
Prawie jak w filmie o układzie?
Szpital Pro-Familia powstał przy niepozornej uliczce, gdzie dominują budynki hurtowni i magazynów. Ma najwyższy poziom referencji. Zdaniem Dariusza Borowski, dyrektora medycznego szpitala przy ul. Niciarnianej, utworzenie placówki wzbudziło niezadowolenie wśród konkurencji. "Piszę do Was jako Dyrektor Medyczny Szpitala Pro-Familia, Szpitala, który już w takcie jego realizacji był wyśmiewany i traktowany jako coś zupełnie zbędnego. Jako coś co zaburza utrwalony łódzki układ" – napisał w liście do matek.
W szpitalu na świat przyszło 1500 dzieci. Bez pieniędzy za odebrane porody placówka upadnie. Chodzi o kwotę kilku milionów złotych. Szefostwo Pro-Familii odbiło się od drzwi Narodowego Fundusz Zdrowia, a także Ministerstwa Zdrowia.
Borowski: – Łódzki NFZ nie mówi ani tak, ani nie, po prostu dalej, jak to się pięknie mówi w nowo języku, proceduje. Proceduje miesiącami, najpierw nie takie rozliczenia, potem nie takie tabele, później czekanie na ekspertów, później czekanie na nominację, bo jestem pełniący obowiązki... Co teraz? Prawie jak w filmie "Układ Zamknięty", a może nie prawie, może tym razem "Układ Łódzki"?
Chcą wymusić decyzję?
W NFZ przy ul. Kopcińskiego oczywiście nie zgadzają się z takimi zarzutami. Tłumaczą, że procedury obligują ich do drobiazgowego sprawdzania przesłanych dokumentów.
– Większość porodów została zapisana jako wykonane w trybie nagłym. W żadnej porodówce tak nie jest. To budzi podejrzenia co do słuszności zapisu. Budzi też głosy niezadowolenia środowiska lekarskiego. Oni są prywatną placówką i od początku wiedzieli, że nie mają kontraktu. Decyzję o uruchomieniu działalności podjęli na własne ryzyko – tłumaczy jeden z pracowników łódzkiego NFZ.
Specjaliści od medycznych kontraktów dodają, że ich oddział zamówił świadczenia położniczo–ginekologiczne i neonatologiczne w pięciu szpitalach: Instytucie Centrum Zdrowia Matki Polki, Szpitalu im. M. Madurowicza, Szpitalu Medeor Plus, Centrum Medycznym im. L Rydygiera, Salve. Pierwsze dwie placówki mają świadczenia na najwyższym III poziomie referencyjnym. Kontrakty ze szpitalami zawarte są do 30 czerwca 2017 roku.
– Skala przyjęć przez Szpital Pro-Familia 1450 porodów matek w stanie nagłym jest niespotykana i budzi wątpliwości.Wnioski szpitala są aktualnie oceniane pod względem merytorycznym i finansowym. Łódzki Oddział Wojewódzki NFZ, który wydaje publiczne pieniądze, jest zobowiązany do rzetelnej oceny każdego wniosku i rozstrzygnięcia, czy każde wykazane świadczenie miało charakter nagły. Za świadczenia, które spełnią wymóg nagłości, NFZ zapłaci – informuje Magdalena Góralczyk z oddziału Funduszu w Łodzi.
Urzędnicy powołują się na opinię konsultantów wojewódzkich, iż dostęp do tego typu świadczeń jest w Łódzkiem zabezpieczony. – Wskazują na to także mapy potrzeb zdrowotnych opublikowane przez Ministra Zdrowia – podkreśla Magdalena Góralczyk.
Ba... Niektórzy nasi rozmówcy z NFZ twierdzą, że cześć porodówek może okazać się zbędnymi, bo Łódź się wyludnia.
Agata Stasiak, protestująca w obronie Pro–Familii, kwituje takie opinie: – Łódź się zmienia. Sądzę, że tendencja do migracji z miasta zostanie zatrzymana. Łódź zaczyna być innym miastem, nowoczesnym. Dlaczego więc pozbywać się placówki, która właśnie pasuje do tej nowoczesności? Wszystkim powinno zależeć na jej utrzymaniu.
Spokojnie, to nie aborcja
Zapytaliśmy Ministerstwo Zdrowia, czy im też zależy na utrzymaniu szpitala. Czy zamiast fundowania kobietom zaostrzenia przepisów aborcyjnych, zmniejszenia dostępności do in vitro, może ufunduje przyszłość Pro-Familii. Wczoraj jednak urzędnicy ministerialni nie odpowiedzieli.

Napisz do autora: wlodzimierz.szczepanski@natemat.pl