
Wszystkie dane pracowników CBA za wyjątkiem szefa, zastępców i dyrektorów są objęte tajemnicą, więc nie wiadomo, kto zostanie oficjalnym doradcą szefa. Wiadomo tylko, że pojawiło się takie stanowisko na liście płac. Wiadomo też, że doradca może zarobić miesięcznie nawet 23 tysiące złotych. Za co konkretnie? To też jest tajne.
REKLAMA
Jak informuje TVN24, dokument o powstaniu nowego miejsca pracy w CBA podpisał 12 września Ernest Bejda. Wcześniej takiego etatu w Centralnym Biurze Antykorupcyjnym nie było, szefowie jakoś sobie radzili bez doradców. W razie problemów zawsze mogli się konsultować z członkami rady konsultacyjnej, w której zasiadali znani naukowcy. Pracowali nieodpłatnie, zwracano im tylko koszty dojazdów i ewentualnych badań.
W ramach „dobrej zmiany” utworzono nowy etat. Nie wiadomo, kto będzie doradcą. Nie wiadomo, czym dokładnie będzie się zajmował. Nie wiadomo nawet, na czym doradca się zna. Wszystko jest tajne, oprócz wysokości jego zarobków.
Pensja podstawowa wynieść może od 6 do 11 tysięcy złotych. Mało? Do tego może być 30 proc. premii, 30 proc. premii specjalnej, dodatek za wysługę lat. Jeśli na stanowisko zostanie przyjęty ktoś starszy od Bartłomieja Misiewicza to po zsumowaniu wszystkich ustawowych dodatków i premii może zarobić nawet 23 tysiące złotych miesięcznie.
źródło: TVN24
