
Zliczają populacje naszych „mniejszych braci”, są nieocenionymi kartografami, a część z nich „idzie w kamasze” i brudzi sobie rączki tzw. mokrą robotą. W przyszłości mają ekspresowo ganiać z przesyłkami, dowozić pizzę na wynos, a nawet odesłać na emeryturę koparki lub buldożery. Gdzie szukać tych cudów? Spójrzcie w niebo, a już je zobaczcie. Czy to ptaki? Czy to... Superman? Nie, to drony, które fruwają nad naszymi głowami, a za paręnaście lat będą królami przestworzy.
Każdego drona należałoby wyposażyć w moduł GPS umożliwiający jego lokalizację. Potrzebny jest też system nadzoru przestrzeni powietrznej, który pozwalałby na obserwacje ruchu tego typu urządzeń, a w razie zagrożenia, na błyskawiczne przejęcie kontroli nad jednostką lub ewentualne jej zestrzelenie. Tylko system lokalizacji maszyn bezzałogowych w czasie rzeczywistym może uchronić nas w przyszłości od zagrożeń związanych z wykorzystaniem dronów.
Artykuł powstał we współpracy z Dron House
