Tygodnik "Newsweek" przedstawia kulisy odwołania Jackiewicza i kontaktów Hofmana z PiS.
Tygodnik "Newsweek" przedstawia kulisy odwołania Jackiewicza i kontaktów Hofmana z PiS. fot. Okładka "Newsweeka"

Niedługo po tym, jak z dania na dzień były minister skarbu Dawid Jackiewicz zniknął z rządu, partia zatrzasnęła drzwi przed Adamem Hofmanem. To tych dwóch mężczyzn było uznawanych za „kadrowych” Prawa i Sprawiedliwości, którzy pomagali znajomym w obejmowaniu lukratywnych posad. Kulisy ich działalności przedstawia „Newsweek”.

REKLAMA
Według „Newsweeka”, decyzję o dymisji Dawida Jackiewicza podjęto już w sierpniu. W tym czasie ówczesny minister skarbu przedstawiał jeszcze kilka różnych pomysłów na przekazanie kompetencji likwidowanego resortu, ale jednocześnie nie mógł już skontaktować się z Jarosławem Kaczyńskim.
Bez Jackiewicza Hofman nie ma wpływów
Z informacji przekazanych tygodnikowi przez członka Prawa i Sprawiedliwości wynika, że Jackiewicz liczył się z możliwością objęcia stanowiska prezesa w jednej z dużych spółek. Dla Adama Hofmana oznaczałoby to utratę wpływów w skarbie państwa.
Sytuacja duetu radykalnie zmieniła się na kilka dni przed Forum Ekonomicznym w Krynicy, kiedy Kaczyński i Hofman odbyli dość chłodną rozmowę.
"Newsweek"

Adam Hofman jedzie na Nowogrodzką, gdzie zostaje przyjęty przez Jarosława Kaczyńskiego. Jest zbity z tropu. Po powrocie z siedziby PiS przyzna znajomemu, że rozmowa potoczyła się niepomyślnie, a wokół niego oraz Jackiewicza dzieje się „coś złego”. Będzie to jego ostatnie spotkanie z prezesem.

W Krynicy Jackiewicz spotkał się z prezesem i to okazało się punktem przełomowym. Na ministrze odbiła się sprawa wystawnej imprezy urządzonej przez prezesa Lotosu. Kilka dni później na Radzie Politycznej PiS Kaczyński ostrzegał posłów, że wokół ugrupowania zarzucono „brudne sieci”, a przy państwowych firmach kręcą się różne „cwaniaczki”.
Kaczyński odprawił Jackiewicza z kwitkiem
Kiedy prezes Kaczyński przedstawił listę kandydatów do władz partii, Jackiewicz nie usłyszał swojego nazwiska. Wtedy pojawiły się spekulacje o dymisji ministra. Jackiewicz postanowił osobiście zweryfikować plotki na Nowogrodzkiej. Tam pod biurem prezesa spędził 6 godzin i ostatecznie nie został przyjęty. Dzień później obaj odbyli krótką rozmowę, po której wszystko stało się jasne.
Wkrótce później pojawiły się informacje o dowodach przeciw Hofmanowi, które ma CBA.
"Newsweek"

A nagonka na Hofmana i Jackiewicza zaczęła się od razu po powrocie prezesa PiS z urlopu spędzonego właśnie w towarzystwie Brudzińskiego. Z donosami na ministra chodzili i inni – ludzie związani z Morawieckim, sfrustrowani posłowie, prezesi spółek, którym Jackiewicz wszedł w szkodę. Ale czy z takiego powodu Kaczyński mógłby urządzić polowanie z udziałem służb specjalnych?

Według relacji znajomych Adama Hofmana, były rzecznik od kilku dni odbiera głuche telefony. Z informacji przekazanych tygodnikowi od osób związanych z Hofmanem, ten od początku miał działać z założeniem, że CBA go podsłuchuje.
"Tylko idiota by tak kradł"
– W takiej sytuacji tylko idiota by kradł. A przecież Adam nie jest głupi. Poza tym on miał mnóstwo możliwości legalnego zarobku, po co miałby robić lewe deale? – mówi informator „Newsweeka”. W komentarzu dla Onetu Hofman stwierdził tymczasem że „wszystkie decyzje personalne odnośnie do obsadzania spółek zapadały na najwyższym szczeblu na Nowogrodzkiej". – Innej możliwości nie było – podkreślił.
To PiS miał odebrać jako pogróżkę pod adresem Jarosława Kaczyńskiego. Zdanie rozmówców pisma, takie są jednak fakty. Dawid Jackiewicz wszystkie nominacje dawał do zatwierdzenia prezesowi Kaczyńskiemu. Nie zmienia to faktu, że Adam Hofman był ostatnio częstym gościem na Nowogrodzkiej. Jeżeli więc były rzecznik zostanie oskarżony, Jarosław Kaczyński będzie jednym z głównych świadków.
źródło: "Newsweek"