Eksplozja, do której doszło w Budapeszcie to jednak był zamach.
Eksplozja, do której doszło w Budapeszcie to jednak był zamach. Fot. Twitter.com/witter.com/TEN_GOP

W nocy w Budapeszcie doszło do wybuchu, w którym rannych zostało dwóch policjantów. Choć wstępnie zakładano, iż był to wybuch instalacji gazowej, w niedzielny wieczór węgierskie służby poinformowały, iż był to zamach, którego celem byli funkcjonariusze.

REKLAMA

Przyczyną eksplozji, do której w nocy z soboty na niedzielę doszło w stolicy Węgier był ładunek wybuchowy domowej roboty. Doszło do tego w sklepie na parterze, przy jednej z najbardziej ruchliwych ulic Budapesztu. W zamachu ucierpiało dwóch policjantów, którzy patrolowali okolicę.

Komendant policji budapesztańskiej policji Károly Papp przedstawił siedem scenariuszy. Nadal badana jest każda z możliwości, ale węgierskie służby są przekonane, że był to zamach na policjantów. W związku z wydarzeniem poszukiwany jest młody mężczyzna.

Według informacji policji, domniemany sprawca ma od 20 do 25 lat i ok. 170 cm wzrostu. Podczas organizowania zamachu nosił jasny kapelusz, ciemną kurtkę, dżinsy i białe buty sportowe. Za pomoc w jego schwytaniu wyznaczono nagrodę w wysokości równowartości ok. 140 tys. zł.

źródło: CNN