Stanisław Piotrowicz opowiada wzruszającą historię swojej bratowej, zatrudnionej w Prokuraturze Rejonowej.
Stanisław Piotrowicz opowiada wzruszającą historię swojej bratowej, zatrudnionej w Prokuraturze Rejonowej. Fot. Sławomir Kamiński / AG

W Prokuraturze Rejonowej pracuje bratowa posła PiS Stanisława Piotrowicza. Okazuje się, że to całkiem ciekawa historia pięknej miłości. Tak przynajmniej przedstawia to poseł w wywiadzie udzielonym „Rzeczpospolitej”.

REKLAMA
Opozycja tropi „Misiewiczów” a media próbują rozwikłać sieć wzajemnych powiązań między politykami PiS a ludźmi zatrudnianymi na państwowych posadach. Posłanka Kamila Gasiuk-Pihowicz z Nowoczesnej ujawniła ostatnio, że już zweryfikowano ponad 250 osób, które w ostatnich miesiącach znalazły zatrudnienie wyłącznie na podstawie koneksji politycznych czy rodzinnych, a zgłoszeń jest ponad tysiąc.
Jedno z nich dotyczy prokurator rejonowej, która jest bratową posła Piotrowicza. Dziennik „Rzeczpospolita” zapytał posła, czy to prawda. Okazuje się, że tak, ale w całej historii nie ma nic zdrożnego, zatrudnienie prokurator nie ma żadnego związku z posłem, a cała historia wyglądała jak z amerykańskiej komedii romantycznej.
Piotrowicz był szeregowym prokuratorem, kiedy do pracy przyszła aplikantka. Szef Prokuratury wyznaczył Stanisława Piotrowicza na jej patrona. Skończyła aplikację, później zdała egzamin i w końcu została prokuratorem. Poznali się z bratem posła i w ten sposób weszła do jego rodziny.
Poseł podkreśla, że porównanie tej sytuacji do krytykowanych przez PiS działań posłów PO jest nieuprawione. Prawo i Sprawiedliwość jeszcze w trakcie kampanii wyborczej zapewniało, że chce zdobyć władzę właśnie dlatego, żeby rozbić układ i skończyć z nepotyzmem w Polsce.

Napisz do autora: pawel.kalisz@natemat.pl