
Strajk tylko dla bogatych? Niestety tak wygląda smutna rzeczywistość. Pracownicy warszawskich kawiarni nie myślą o protestowaniu. Mimo zapewnień szefostwa, że "każdy może manifestować swoje poglądy", po prostu wolą nie ryzykować. Ale mamy też pozytywną historię.
Dzwonię więc do centrali Green Caffe Nero, by zobaczyć, jak zapatruje się na to szefostwo. Udało mi się porozmawiać z szefową marketingu firmy.
Prowadzimy politykę otwartych drzwi, jeżeli któraś z naszych pracownic ma ochotę manifestować swoje poglądy, oczywiście to umożliwiamy
Przekazuję wiadomość mojej rozmówczyni. Przyjmuje z zadowoleniem jednak zdania nie zmienia. – Jestem zaskoczona, ale i tak wątpię, żeby któraś z nas nie przyszła w poniedziałek do pracy. Jest nas naprawdę mało, a grafik ustalamy z dużym wyprzedzeniem. Nie zrobiłabym tego moim kolegom, bo i tak ledwo dajemy radę. Większość z nas także zaczyna studia, więc jeszcze trudniej będzie dopasować godziny – słyszę praktyczne wyjaśnienia.
Wchodzę do innej siecówki. Tym razem jest to księgarnia. Personel to cztery osoby – tylko jeden z nich to mężczyzna. Próbuję dowiedzieć się, jak wygląda sytuacja tutaj. – Przepraszam, ale nie wolno mi mówić o takich sprawach – mówi mi jedna z kobiet. – Koleżanki też nie będą z panem chciały o tym rozmawiać – dodaje szybko, uprzedzając mój następny ruch.
Urlop na żądanie
Pracownik może zgłosić urlop na żądanie nawet w dniu, w którym ten urlop zamierza wziąć. Może to zrobić telefonicznie, sms-em, mailowo lub w każdy inny skuteczny sposób. Bo urlop na żądanie wymyślono jako przywilej pracownika, z którego może skorzystać w nagłych, losowych sytuacjach. I to właśnie jest główną przyczyną konfliktów na linii pracodawca-pracownik. Bo choć jest to prawo pracownicze, a za jego pogwałcenie pracodawca może być ukarany ogromną, sięgającą 30 tysięcy złotych grzywną, to również pracownik, jeśli weźmie urlop na żądanie niezgodnie z przepisami, może ponieść surowe konsekwencje. Czytaj więcej
Po wizycie w księgarni zastanawiam się jak wygląda sytuacja w mniejszych punktach. "Rajstopy w każdym rozmiarze"zachęca prosty, mocno oldschoolowy szyld niewielkiego butiku w centrum Warszawy. Za ladą pani Elżbieta, otwarta na rozmowę, około czterdziestoletnia sprzedawczyni.
Napisz do autora: oskar.maya@natemat.pl
