
Dziś o godzinie 20:00 tylko w naTemat.pl będzie można zobaczyć film "#StrasznyStuhr" z Maciejem Stuhrem w roli głównej. My już go widzieliśmy!
Powiem linearnie ‒ no jest film, jest kawał dobrego kina! To jest ten Stuhr, na którego czekamy. Niektórych może razić dychotomia granej przez niego postaci, tak odrzucana przez młodych twórców, ale jednocześnie tak kochana przez widza. U Łebkowskiego Maciek Stuhr, jak niegdyś Zbyszko z Bogdańca u Forda, buduje sylwetkę swojego bohatera delikatnymi muśnięciami. Hipnotyzuje nas. Ten film nikogo nie pozostawi obojętnym.
Po raz pierwszy produkcja tej klasy ma swoją premierę nie w kinach czy telewizji, ale w Internecie. To przełom, zwłaszcza w kontekście odbioru filmów grozy – widzowie w kinach wstydzą się swoich histerycznych reakcji, strach przed oceną otoczenia nie pozwala im na autentyczne przeżywanie. Tymczasem widząc "#StrasznyStuhr" na ekranach swoich smartfonów mogą pochłaniać każdą scenę wielokrotnie, bać się i wycofywać własny strach i ponownie do niego wracać. Fascynujące doświadczenie. No i główny bohater, wybitna kreacja. W filmach grozy niewielu jest tak wspaniale demonicznych aktorów. Maciej Stuhr po prostu straszy całym sobą. Jako stowarzyszenie bardzo to doceniamy.