
Sejm odrzucił obywatelski projekt ustawy zaostrzającej dostęp do aborcji. Tym samym mocno stracił wśród środowisk konserwatywnych. Aby zmniejszyć straty wizerunkowe tuż przed głosowaniem na mównicę sejmową wyszedł Jarosław Kaczyński.
Prawo i Sprawiedliwość ugięło się pod presją Czarnego Protestu i odrzuciło skrajny projekt ustawy ograniczający dostęp do aborcji. Jednak przed tym na mównicę weszli najważniejsi politycy w państwie (formalnie i realnie).
Jarosław Kaczyński zapewniał, że jego partia jest za ochroną życia, ale nie może przyjąć ustawy w takim kształcie. Później wystąpiła premier Beata Szydło, która złożyła trzy zobowiązania na rzecz lepszej ochrony życia. Obiecała m.in. większe finansowanie dla rodzin wychowujących dzieci z trudnych ciąż.
Ci politycy Prawa i Sprawiedliwości zagłosowali za ustawą zaostrzającą przepisy aborcyjne. Tym samym sprzeciwili się Prezesowi, który był przeciw projektowi.
