Robert Biedroń w wywiadzie rzece mówi między innymi, że nie tęskni za pracą parlamentarzysty, zwłaszcza nie chciałby pracować w sejmie obecnej kadencji.
Robert Biedroń w wywiadzie rzece mówi między innymi, że nie tęskni za pracą parlamentarzysty, zwłaszcza nie chciałby pracować w sejmie obecnej kadencji. fot. Tomasz Stańczak / Agencja Gazeta

Robert Biedroń nie tęskni za pracą w parlamencie, nie brakuje mu tego, ze jako prezydent Słupska znalazł się na marginesie wielkiej polityki. Może właśnie dlatego potrafi zachować dystans do samego siebie, o czym można się przekonać z lektury najnowszej książki, wywiadu - rzeki, jaki przeprowadziła z nim Magdalena Łyczko.

REKLAMA

Biedroń nie unika trudnych i smutnych tematów. Opowiada, co robił i jak przeżywał katastrofę samolotu prezydenckiego i śmierć wielu koleżanek i kolegów. W szczególności brakuje mu dziś Izabeli Jarugi-Nowackiej, do czego przyznaje się otwarcie.

Opowiada o Marszach Równości i homofobii. Podaje przykłady, gdy publicznie opluwano go, czasem w przenośni, czasem dosłownie, z powodu jego orientacji seksualnej. Mówi, jak ciężkie jest życie homoseksualistów w Polsce. Ale nie skarży się, nie piętnuje nikogo. Przeciwnie, potrafi dostrzec tych, którzy chcą go wspierać w działaniach na rzecz rozwoju Słupska. W wywiadzie udzielonym dziennikarce opowiada o tym, jak to modliły się za niego kobiety z kółka różańcowego.

Był posłem, wybrańcem narodu, przedstawicielem władzy ustawodawczej. Dziś jest „tylko” prezydentem Słupska, ale nie brakuje mu wielkiej polityki. Skupia się na tym, żeby dobrze wykonywać swoją pracę, zgodnie z interesem mieszkańców i z własnym sumieniem. Nie brakuje mu gierek politycznych na górze. Kiedyś podobno trochę tęsknił, dziś już nie.

Z wywiadu wyłania się postać Roberta Biedronia jako człowieka o silnych przekonaniach, ale skorego do zawierania kompromisów. Takiego, który nie bał wyłamać z dyscypliny partyjnej i zagłosować wbrew ustaleniom swojego klubu. Odciął się od Twojego Ruchu Janusza Palikota, ale potrafił się umówić z liderem partii i wyjaśnić wszystkie nieporozumienia przy piwie.

Coraz więcej ludzi typuje Roberta Biedronia na przyszłego prezydenta RP. Kto wie, czy książka „Robert Biedroń pod prąd” nie sprawi, że jeszcze przybędzie zwolenników tej kandydatury.