
Kadencje się zmieniają, zmieniają się partie i posłowie, ale jedno pozostaje niezmienne: wykorzystywanie przywilejów wynikających z pełnienia mandatu. Jednym z nich są darmowe bilety na przeloty po kraju. Rekordziści od początku kadencji wydali na to po ponad 77 tysięcy złotych. W czołówce jest też poseł Kukiz '15, a przecież ta partia najostrzej uderzała w przywileje klasy politycznej.
Kiedy jakaś partia jest w opozycji dużo mówi o tym, jak będzie oszczędzać. Z kolei ta partia, która akurat rządzi, przekonuje, że wydatki są uzasadnione. Kiedy partie zamieniają się miejscami, zamieniają się też narracjami. Są też partie antysystemowe, które generalnie krytykują przywileje klasy politycznej i zapowiadają, że z nimi skończą.
Co je łączy? To, że wszystkie solidarnie z tych przywilejów korzystają. Tak jest z darmowymi (czy raczej finansowanymi z naszych podatków) przelotami po Polsce. Od początku kadencji, czyli w niespełna rok, posłowie wydali na nie już 5 milionów złotych – podaje "Super Express".
Rekordzistami są Michał Dworczyk z PiS i Szymon Ziółkowski z PO – obaj mają na koncie po 135 przelotów (ponad 77 tysięcy na osobę). Ale to, że posłowie z tych partii przyzwyczajeni są do zbytków nie dziwi. Zaskakuje, że w czołówce rankingu jest też poseł Kukiz '15. Maciej Masłowski wylatał już ponad 52 tysiące złotych (92 przeloty). I tyle zostało z tego wielkiego sprzeciwu wobec systemu.
źródło: "Super Express"
