
Jednym ze stałych wątków kampanii wyborczej PiS było eksponowanie buty i zarozumiałości poprzedników, która po ośmiu latach rządów rzeczywiście przybrała pokaźne rozmiary. Ale politykom PiS także idzie dobrze, i to już po roku. Nawet do bólu ostrożnej premier Beacie Szydło. Właśnie z kamienną twarzą stwierdziła, że nie będzie nikogo przepraszać za złamanie obietnicy.
REKLAMA
Części polityków Platformy Obywatelskiej po kilku latach rządzenia uderzyła sodówka. To w dużej mierze przez to partia przegrała wybory. Prawo i Sprawiedliwość obiecywało i obiecuje pokorę, ale coraz wyraźniej widać, że politykom tej partii coraz trudniej przychodzi realizacja tej obietnicy.
I to nawet tym najbardziej ostrożnym, cedzącym każde słowo. A do nich należy premier Beata Szydło. Tym razem jednak pytana o jedną z obietnic dała odpowiedź pełną buty i zarozumiałości. Bogdan Rymanowski spytał szefową rządu o podniesienie kwoty wolnej od podatku. – Czy chce pani przeprosić za złamanie tej obietnicy? – spytał szefową rządu prowadzący "Jeden na Jeden" w TVN24.
– Nie, nie muszę przepraszać. Mamy jeszcze trzy lata – odpowiedziała Szydło. Problem w tym, że Prawo i Sprawiedliwość nie obiecywało wprowadzenia tej zmiany na koniec kadencji. Zacytujmy expose:
Ale już dzisiaj chcę powiedzieć, co przede wszystkim zrobimy w czasie pierwszych stu dni naszych rządów. (...) Po trzecie, podniesienie do ośmiu tysięcy złotych kwoty wolnej od podatku. Czytaj więcej
Fragmenty expose Beaty Szydło. Podkreślenie naTemat
Co więcej, szefowa rządu rakiem wycofuje się też z innego elementu obietnicy, czyli kwoty 8 tysięcy złotych. – Muszę myśleć o stabilności budżetu – tłumaczyła Szydło w TVN24. Ale przecież o tym, że budżet tego nie wytrzyma mówiono już w kampanii. Jaka byłą odpowiedź PiS? Wróćmy do expose: – Zdecydowanie odrzucamy tezę, która ciąży nad nami od dwudziestu pięciu lat, że w sprawach odnoszących się do interesów społeczeństwa, szczególnie jego gorzej materialnie sytuowanej części, nic nie da się zrobić. Da się.
Może z tym "da się" chodziło o "da się powiedzieć wszystko". Bo z realizacją PiS ma kłopoty.
