
Robert Mazurek spotkał się w cztery oczy z premier Beatą Szydło. Ku zaskoczeniu słuchaczy, rozmowę rozpoczął się od tematu licznych broszek polskiej premier. Nie zabrakło jednak tematów tak istotnych, jak zapowiadane wprowadzenie podatku jednolitego.
REKLAMA
Prowadzący zaczął spotkanie od pytania o broszkę Beaty Szydło. Premier stwierdziła, że broszki pojawiły się w jej kampanii wyborczej. Miały być moim elementem rozpoznawczym i pokazaniem, że jest pomysł na moją osobę – mówiła w RMF FM.
Po namowach Szydło, dziennikarz przeszedł do pytań o podsumowanie roku rządów PiS. Mazurek zadał jednak szereg pytań o pychę i kolesiostwo, którego tym razem miało nie być na najwyższych szczeblach władz. – Dotrzymaliśmy słowa, ale nie uniknęliśmy błędów – odpowiadała Szydło. Premier zapewniała, że rząd wyciągnął już wnioski z pewnych nieudanych decyzji.
Mazurek pytał jednak dalej. Padło nazwisko Bartłomieja Misiewicza, który stał się symbolem błędów kadrowych PiS. Premier apelowała jednak, aby zostawić go już w spokoju. – Jakie wnioski wyciągnęła pani wobec tych, którzy załatwiali posady rodzinom? – pytał dziennikarz RMF FM. – Proszę przejść do następnego pytania - usłyszał.
Zdecydowanie chętniej premier Szydło mówiła o sprawach gospodarczych. Również o tym, dlaczego ciągle nie podniesiono kwoty wolnej od podatku do 8 tys. zł. – Jeżeli przyjmiemy podatek jednolity, a taka informacja zostanie podana do końca roku, wówczas kwota wolna od podatku zostanie skonsumowana w ramach tej jednolitej daniny. Jeśli nie przyjmiemy jednolitej daniny, kwota wolna od podatku będzie podwyższana – powiedziała Szydło.
– Ostatecznie to 8 tys. osiągniemy, ale będziemy musieli do tego dochodzić etapami – powiedziała premier. Tłumaczyła, że musi mieć pewność, że przedsiębiorcy nie będą ponosić wyższych kosztów. – Zdecydujemy się na jednolity podatek, tylko wtedy, kiedy nie będzie to uderzało w małych i średnich przedsiębiorców – powiedziała.
