Chelsea Hotel od frontu, ze słynnym neonem na pierwszym planie.
Chelsea Hotel od frontu, ze słynnym neonem na pierwszym planie. Fot.Flippage/http://www.flickr.com/photos/flippage/4288967368/CC BY/http://creativecommons.org/licenses/by/2.0/deed.en

Podobno wszystko zaczęło się od tego, że dziadek właściciela sztokholmskiego hotelu Clarion był artystą. Jego prace zawisły w słynnym nowojorskim Chelsea Hotel, pomiędzy kilkudziesięcioma dziełami innych artystów, które tłoczyły się na jego ścianach. Chelsea Hotel pozwalał bowiem bohemiarskim gościom podtrzymywać swoją markę mekki kultury alternatywnej i za darmo pomieszkiwać pobierając ich dzieła jako symboliczną zapłatę. Wnuk artysty wystawiającego niegdyś w hotelu Chelsea otworzył własny hotel w Sztokholmie. Zupełnie inny, jeśli chodzi o nastrój i dizajn, jednak podobnie otwarty na artystyczną klientelę.

REKLAMA
Położony po drugiej stronie Atlantyku Clarion stał się nieoczekiwanym spadkobiercą nowojorskiej tradycji i postanowił zaangażować się w mecenat. Każdy artysta, który zdecyduje się odwiedzić stolicę Szwecji, nie musi się martwić o nocleg, jeśli tylko weźmie ze sobą swoje prace. Managerowie hotelu informują, że jedna praca = jedna noc, jednak na rok każdy artysta może przespać się tylko dwa razy.
Reguły więc są dość sztywne, ale pozostaje jedna przyjemna wolność: możesz zapłacić swoją pracą niezależnie od jej jakości artystycznej. Nikt nie powie, że to waluta bez wartości, nawet jeśli faktycznie będzie to bohomaz, który podoba się tylko mamie. Musisz tylko przynieść go w formacie A4. Nie jest powiedziane, co będzie dalej działo się z pracami przekazanymi hotelowi - chociaż najprawdopodobniej, podobnie jak w Chelsea, przynajmniej część zawiśnie w foyer.
Uwaga, poeci i pisarze! Na kartce A4 mogą znaleźć się również wiersze i opowiadania. Jestem pewna, że tekstem piosenki czy zapisem nutowym hotel także by nie pogardził. Podobno zainteresowanie przeszło najśmielsze oczekiwania. A właściciele zacierają ręce, budują kolekcję i liczą na to, że stworzą miejsce zgrupowań dla nowej bohemy z całej Europy. Ups - jest jednak jeszcze jeden warunek, którego większość borykających się z ciężkim losem artysty twórców może nie spełnić. Może nie dajesz kasy, bo masz tylko swoją sztukę, ale przy rejestracji swoją kartę kredytową musisz zostawić.
Tymczasem Chelsea Hotel, którego mit tak sprytnie chcą przeflancować do Europy Szwedzi, wciąż czeka na remont i raz na jakiś czas staje się przestrzenią dla kolejnych wystaw, sentymentalnych retrospektyw i terenem spacerów dla poszukiwaczy słynnych duchów.
Niedawno miała tam miejsce wystawa pt. "The Quality of Presence", inspirowana tekstem Waltera Benjamina, "Sztuka w dobie mechanicznej reprodukcji". Rozszerza jego tezę o tym, że każde dzieło sztuki wykonane rzemieślniczo, nie zaś produkowane taśmowo, posiada specjalną, trudną do zdefiniowania aurę - również na architekturę przestrzeni, która je otacza. Dla kuratora wystawy tą przestrzenią pełną aury jest właśnie Chelsea Hotel, dom dla kolejnych prac, kolejnych pokoleń artystów od 1884 roku. Główną myślą ekspozycji jest zaś to, co Freud nazywał "niesamowitym".
Niesamowite to coś, co zarazem jest dobrze znane i swojskie oraz obce i tajemnicze, co wspólnie zaś tworzy niepokojącą, ale fascynującą mieszankę. Takie też jest puste Chelsea Hotel, które zawisło między epokami, na granicy rozbiórki i odnowy.
Clarion Hotel musi się postarać o coś więcej poza stosem dzieł w formacie A4, żeby zmierzyć się z tą aurą. Polscy artyści - sprawdźcie ich!