
Francja zawiesiła szkolenie afgańskich sił bezpieczeństwa a prezydent Nicolas Sarkozy zagroził wycofaniem kontyngentu, po tym jak afgański wojskowy zastrzelił dziś czterech francuskich żołnierzy.
REKLAMA
Do zdarzenia doszło dziś rano w prowincji Kapisa na wschodzie Afganistanu. Wiadomo tylko tyle, że Afgańczyk wdał się w kłótnię z francuskimi żołnierzami, a potem otworzył do nich ogień. Czterech żołnierzy zginęło, a 16 zostało rannych.
Prezydent Francji Nicolas Sarkozy natychmiast ogłosił, że wstrzymuje szkolenia afgańskich sił bezpieczeństwa i jakąkolwiek współpracę z tamtejszą armią. Nakazał też ministrowi obrony "sprawdzenie czy warunki żołnierzy były bezpieczne".
- Francuska armia jest w Afganistanie by współdziałać z Afgańczykami w zwalczaniu terrorystów i Talibów. Nasi żołnierze nie są tam po to, by Afgańczycy mogli do nich strzelać - mówił wzburzony prezydent. Stwierdził też, że pojawia się pytanie, czy nie wycofać żołnierzy wcześniej jeśli okaże się, że nie są bezpieczni.
Od 2001 roku, czyli od początku międzynarodowej misji w Afganistanie zginęło 82 francuskich żołnierzy.
