Ludwik Dorn alarmuje, że PiS i Jarosław Kaczyński wchodzą na ścieżkę ku autorytaryzmowi.
Ludwik Dorn alarmuje, że PiS i Jarosław Kaczyński wchodzą na ścieżkę ku autorytaryzmowi. Fot. Albert Zawada / AG

Ludwik Dorn był najbardziej zaufanym człowiekiem braci Kaczyńskich. Dzisiaj ostro krytykuje to, co robią podwładni Jarosława. A konkretnie zarzuty dla prezydent Łodzi Hanny Zdanowskiej. Dorn ocenia, że ich postawienie to polityczny atak na konkurencję, a zgodnie z prawem zarzutów w ogóle nie powinno być. I alarmuje, że to sygnał ostrzegawczy, że Kaczyński zmierza ku autorytaryzmowi.

REKLAMA

Wielu krzyczało już, że Prawo i Sprawiedliwość pcha nas w kierunku autorytaryzmu. Ale kiedy taki alarm podnosi Ludwik Dorn, dawny "trzeci bliźniak", trzeba się na chwilę zatrzymać i zastanowić. Były wicepremier i Marszałek Sejmu komentuje sprawę postawienia zarzutów prezydent Łodzi Hannie Zdanowskiej z PO.

CBA zarzuciło jej, że poświadczyła nieprawdę biorąc kredyt. Zdanowska tłumaczy, że pieniądze były potrzebne na leczenie dziecka jej partnera, a pieniądze zostały w całości oddane. Dorn w opublikowanym w "Gazecie Wyborczej" komentarzu wskazuje na przepisy kodeksu karnego, według których jeśli kredyt został spłacony, nie ma poszkodowanego, a więc nie ma też przestępstwa. I dlatego zarzuty wobec Zdanowskiej w ogóle nie powinny się pojawić.

Zdaniem byłego posła i działacza opozycji antykomunistycznej to działanie CBA to "czerwone światełko ostrzegawcze", które zapaliło się "w ciemnym i długim tunelu" i zmieniło jego opinię na temat tworzenia przez PiS państwa autorytarnego i policyjnego. Wcześniej sceptycznie podchodził do takich alarmów. Teraz Dorna zmienia zdanie.

Napisz do autora: kamil.sikora@natemat.pl