
Daniel McConnell był zwyczajnym mieszkańcem Brisbane, dopóki nie udzielił pierwszego wywiadu. Opowiedział w nim, jak to w samej bieliźnie gonił kierowcę, który wjechał w witrynę sklepową. Opowieść jest tak zabawna, że natychmiast zyskała popularność.
REKLAMA
Godzina 2.00 nad ranem, Daniela budzi żona zaniepokojona hałasem przed domem. W położony tuż obok sklep uderzyło auto. Jego właściciel postanowił uciec z miejsca wypadku, a w pościg za nim ruszył dzisiejszy bohater mediów. – Goniłem go w majtkach – opowiadał z charakterystycznym akcentem.
Długowłosy, wytatuowany blondyn niespecjalnie myślał nad garderobą. Próby przemówienia do rozumu kierowcy na niewiele się zdały, zostało tylko jedno wyjście. – Mówiłem mu: Ej, stary, musisz tu zaczekać. A on na to: Sorry, nie mogę, zasnąłem za kółkiem – odtwarzał Daniel. Co było dalej? Wsiadł do swojego "maleńkiego fioletowego auta", którym ścigał uciekiniera - ostatecznie złapanego przez policję.
Historia rozbawiła kraj, a jej główny bohater nagle zyskał niebywałą popularność. Sam nie uważa się jednak za żadną gwiazdę. Zrobił, co musiał. – Wiesz, na tym polega współpraca w przyjaznej społeczności – stwierdził. – Sklep należał do mamy kumpla, przeżyłem szok na widok zniszczeń. Absolutny szok – dodał. internauci nazwali ten wywiad najbardziej australijskim z możliwych. Daniela doceniła jedna ze "śniadaniówek", która z miejsca zaproponowała mu pracę.
źródło: 9news.com.au
Napisz do autorki: karolina.blaszkiewicz@natemat.pl
