
Małgorzata Cecherz, dziennikarka Polsatu i Polsat News napisała książkę, w której rozlicza pięć lat działania redakcji. "Państwo w państwie i ja” to symboliczne "przepraszam" dla osób, którym nie udało się pomóc w walce z urzędniczą machiną, korupcją i nepotyzmem. W rozmowie z naTemat opowiada, co dla jej bohaterów zmieniło przejęcie rządów przez PiS.
Zdecydowana większość odcinków "Państwo w Państwie" powstało za rządów PO. Program, który współtworzysz ujawniał patologie pod okiem poprzednich władz. Czy dziś widzisz jakąś zmianę na lepsze?
Nie można mówić o losach waszych bohaterów bez emocjonalnego podejścia.
Nie powiem, że jestem już zmęczona, aczkolwiek trochę jestem. To praca wiecznie poza domem, która wymaga ode mnie dużego zaangażowania. Zmieniło się moje podejście do życia i to, w jaki sposób wyciągam wnioski. Póki co, cieszę się, że jeszcze normalnie patrzę na świat, bo po takiej ilości błędów i patologii, z którymi się spotykam, można by się mocno "skrzywić", ale twardo stąpam po ziemi.
Kim są zatem prawdziwi aktorzy? To politycy? Przestępcy? Wielcy przedsiębiorcy? Media?
Państwo w Państwie: program nadawany w telewizji Polsat i Polsat News, który jako jedyny w Polsce piętnuje przypadki nadużywania prawa, korupcji i nepotyzmu w relacjach państwo – przedsiębiorca. Scenariusz każdego z programów osnuty jest wokół szczególnie jaskrawego przypadku samowoli urzędniczej, skutkiem której jest bankructwo przedsiębiorstwa, ruina przedsiębiorcy i utrata pracy przez pracowników. Dziennikarze ścigają takie przypadki, piętnują nieuczciwych urzędników i upominają się o sprawiedliwość dla pokrzywdzonych. Ideą przewodnią programu jest walka z powszechnym w klasie urzędniczej przekonaniem, że wszyscy prowadzący działalność gospodarczą to potencjalni przestępcy. Program prowadzi znany z anteny Polsat News, dziennikarz i prawnik w jednej osobie Przemysław Talkowski. Szefem redakcji jest Małgorzata Mikulska-Rembek.
