Louboutin, najpiękniejsze buty świata? Raczej łzy i uporczywy ból trudny do opisania. Czyli problemy "pierwszego świata"

Louboutin
Christian Louboutin stworzył słynne buty z czerwoną podeszwą, aby kobiety czuły się wyjątkowo. Udało mu się tylko w połowie. – W tych butach stopa wygląda naprawdę seksownie. Ale przyznaję, że są najbardziej niewygodnymi butami na świecie – mówi naTemat projektantka Joanna Przetakiewicz. – Czasami zaciskam zęby, a w oczach mam łzy, kiedy chodzę w nich dłużej niż godzinę – potwierdza Natalia Siwiec, celebrytka, modelka i fanka butów z "czerwoną podeszwą".


Dla zwykłych śmiertelników ceny Louboutinów są zupełnie z kosmosu. W internetowym butiku można je znaleźć nawet za 7 tys. dolarów. Większość klientek jest zadowolona, ale mało która przyzna, że praktycznie nie da się ich nosić bez bólu.


– One są tak skonstruowane, żeby stopa wyglądała najlepiej jak można. Dlatego klasyczny model, na bardzo cienkiej szpilce, ma aż 12 centymetrów. W takich butach niemal nie da się chodzić, ale piękno zawsze musi być okupione cierpieniem. Oczywiście wszystko jest kwestią treningu, ja dzisiaj potrafię w nich nawet tańczyć. Czy muszą być takie drogie? A czy sukienka Valentino warta jest swojej ceny? Jak się nad tym zastanowić, to pewnie nie... – mówi Joanna Przetakiewicz.

Natalia Siwiec
przyznaje, że na co dzień od szpilek woli dresy i sportowe buty. Ale na imprezy, buty z czerwoną podeszwą są obowiązkowym dodatkiem, podkreślającym jej pozycję w show-biznesie – Co w nich najbardziej lubię? Chyba właśnie tą czerwoną podeszwę. Najdłuższy odcinek jaki w nich pokonuje, to jest trasa od taksówki na event. Zdarza się, że już po godzinnej imprezie muszę je zdjąc. Były już sytuacje, że udzielałam wywiadu na boska, bo po prostu dłużej już nie mogłam w nich wytrzymać – mówi nam modelka.

Co ciekawe sam twórca, Christian Louboutin, potwierdza krążące opinie na temat swojego produktu. W wywiadzie udzielonym dziennikarzowi modowemu, Michałowi Zaczyńskiemu zdradza, co tak naprawdę wzbudza jego podziw: " Havaianasy! Zazdrość w ogóle nie leży w mojej naturze, bo kocham robotę, która wykonuję, ale przyznaję, że Havaianas, zupełnie odmienne od tego, co sam projektuję, są świetne. Prawdziwe iconic!" mówi przewrotnie o tanich klapkach.

Ale wątpliwy komfort, nie jest jedynym problemem Louboutinów. Żadna "szanująca się" posiadaczka nie założy ich więcej niż kilka razy. Co więc zrobić później z butami, za które zapłaciliśmy czterokrotność krajowej pensji? Od kilku lat, na całym świecie, popularne stały się second handy z luksusowymi rzeczami. Można tam odzyskać część wydanej fortuny na buty, w których przecież i tak nie da się chodzić.

Sklepy skrupulatnie sprawdzają oryginalność przysyłanych butów. Nie wystarczy tylko paragon – trzeba także wysłać zdjęcie podeszwy buta oraz pudełko z seryjnym numerem. W ten sposób kupujący jest w stanie ocenić faktyczne zużycie.


– Mam klientki, które przysyłają mi miesięcznie nawet po dziesięć par Louboutenów. Przyznaję, że są to najczęściej wystawiana marka – mówi naTemat, Aleksandra Baran, właścicielka sklepu internetowego "Pyskaty Zamsz", gdzie można znaleźć nie tylko Louboutiny.

W kręgach zamożnych klientek modne są też tzw. "domówki", czyli wyprzedaż kolekcji butów. Spotkania przypominają trochę prywatkę, a trochę sceny z filmu "Seks w wielkim mieście". Na takich wyprzedażach można "trafić" buty, tylko "raz" założone przez Natalię Siwiec, albo "prawie nie używane" buty innej fashionistki, Joanny Horodyńskiej.
Mimo tych wszystkich niedogodności, klasyczne 12-centymetrowe Louboutiny nadal są marzeniem wielu dziewczyn, które potrafią przez lata odkładać na nie pieniądze. Niestety jeszcze długo Louboutiny nie będą tanie. Potwierdza to sam projektant.

"W ciężkich czasach moje klientki chcą się czymś pocieszyć, a nie jeszcze bardziej dołować, więc nie zauważyłem spadków sprzedaży. Zresztą to naturalne i dzieje się tak w każdej dziedzinie. W trudnych chwilach ludzie nie chcą fundować sobie dodatkowej dawki bólu" mówi przewrotnie Christian Louboutin w rozmowie z Zaczyńskim.

Napisz do autora: oskar.maya@natemat.pl