
Już po pierwszej serii skoków drużynowych w Klingenthal mieliśmy powody do radości. Polscy skoczkowie zajmowali pierwsze miejsce zdobywając 562, punkty, a następni w klasyfikacji Austriacy mieli tylko 245,8 punktów. W drugiej serii Polacy nie dali żadnych szans konkurentom.
REKLAMA
W drugiej serii pierwszy skakał Piotr Żyła. Poleciał dokładnie tak samo jak w serii pierwszej na 134 metry. Później kilku skoczków poleciało dalej niż nasz zawodnik. Obniżono belkę. Nie przeszkodziło to Kamilowi Stochowi polecieć aż na 140 metrów.
Po Stochu skakali zawodnicy z innych krajów, najdalej poleciał Andreas Wellinger i Noriaki Kasai, obaj o 8 metrów mniej niż Polak. Przewagę z pierwszej serii nie tylko udawało się naszym skoczkom utrzymać, ale jeszcze się powiększała.
Kibice czekali na skok Dawida Kubackiego. Poleciał na 134,5 metra, dzięki czemu pierwsze miejsce na podium w skokach drużynowych stawało się coraz bardziej realne. Nie zagroził nawet fenomenalny skok domena Prevca na 145 metrów.
Przed ostatnią serią polscy skoczkowie mieli aż 17,9 punktu przewagi nad drugą Austrią. Właściwie musiało by się zdarzyć coś naprawdę dramatycznego, żeby takiej przewagi nie przekuć w złote medale. Maciej Kot potrzebował tylko 117 metrów. Tymczasem skoczył 139. Polacy wygrali pierwszy konkurs drużynowy w tym sezonie. Na drugim miejscu byli Niemcy ze stratą 41,5 punktu, Austria ostatecznie po ostatniej kolejce skoków spadła na trzecie miejsce.
